Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje twarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje twarz. Pokaż wszystkie posty
Bioderma Sebium Global

Bioderma Sebium Global

Obiecywałam sobie, że już zacznę regularnie pisać, a wyszło jak zawsze. No może teraz się uda, mam już porobione mnóstwo zdjęć i coraz więcej pomysłów, teraz tylko zmobilizować się do pisania. 

U mnie ostatnio zmiany na tle zawodowym i udało mi się załapać do salonu kosmetycznego, na razie na pół etatu na okres próbny, ale bardzo się z tego cieszę. Mam okazję dużo się nauczyć i zdobyć potrzebne doświadczenie. Codziennie się uczę i zdobywam doświadczenie. Wiem, że to jest to co chcę robić w przyszłości. Zaczęłam też naukę na kierunku technik masażysta. Wszystko zmierza w dobrą stronę... Teraz jeszcze zadbać o bloga...

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kremu Bioderma Sebium Global do cery trądzikowej



Krem znajduje się w białym opakowaniu z zielonymi elementami. Opakowanie ma pojemność 30ml, nakrętka jest odkręcana i zawiera wygodny dozownik (jeżeli tak to mogę nazwać). 

Cena to ok. 48zł poza promocją bo można go dostać dużo taniej. Jest to krem apteczny tzw. dermokosmetyk, więc cena nie jest moim zdaniem wygórowana. Uważam, ze Bioderma ma dosyć przystępne ceny, a w promocji można dostać je w okazyjnych cenach.

Krem posiada bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania i delikatny zapach, który nie wiem czemu kojarzy mi się z zapachem jakiegoś męskiego kosmetyku. 


Poniżej możecie zapoznać się z obietnicami producenta i składem tego kremu:



A teraz czas na najważniejsze. Jak krem działa i jak jego działanie pokrywa się z obietnicami producenta ?

Jak już wcześniej wspomniałam ma lekką konsystencję, dobrze i szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy na twarzy, nie roluje, opakowanie jest wygodne w użytkowaniu i fajnie się aplikuje krem. Używam go dosyć regularnie od 1,5 miesiąca i mam go jeszcze sporo, więc mogę stwierdzić, że jest to produkt wydajny. Dzięki swojej konsystencji świetnie się sprawdza pod makijaż za co daję mu duży plus. Nie wysusza ani nie zapycha cery. Jeżeli chodzi o jego działanie matujące to owszem matuje, ale nie na długo. Niestety ja mam bardzo tłustą cerę i chyba nie znalazłam sposobu, aby była matowa przez cały dzień, więc zawsze muszę mieć przy sobie bibułki matujące i puder bo po jakimś czasie zaczynam się strasznie błyszczeć. I ten produkt tego problemu nie załatwił, ani nie zmniejszył, tak jak moja cera się przetłuszczała, tak samo przetłuszcza się w tym momencie. Natomiast poprawił koloryt mojej cery i zmniejszył zaczerwienienia. Działanie na niedoskonałości i rozszerzone pory oceniam dosyć przeciętnie, trochę pod tym względem poprawił stan mojej cery, ale bez efektu "wow". Nawilżenia nie zauważyłam, dlatego na noc stosowałam jakiś kremik nawilżający. 


Podsumowanie:

Mimo wszystko uważam ten krem za przyzwoity. W regularnej cenie bym go nie kupiła, ale w promocji można się na niego skusić. Warto sprawdzić jak się u was sprawdzi. Każda cera inaczej reaguje i każdy ma inne wymagania oraz spostrzeżenia. Ja uwielbiam go pod makijaż i chociaż cudów nie czyni to z przyjemnością go stosuję m.in jako bazę pod makijaż.  

Piękne rzęsy z Bodetko Lash ?

Piękne rzęsy z Bodetko Lash ?

Dzisiejszy post będzie poświęcony odżywce firmy Bodetko Lash. Używam jej już trochę ponad miesiąc i czas powiedzieć coś o efektach tej kuracji. 


Odżywka zapakowana jest w czarne pudełko ze złotymi elementami. W takiej samej kolorystyce jest pudełeczko z odżywką i aplikatorem. Wyglądem przypomina płynny eyeliner, a w środku znajdziemy cieniutki pędzelek podobny do tego z eyelinerów. Wygląd bardzo estetyczny i elegancki. Cena może trochę powalić  nóg bo kosztuje aż 189 zł za 3 ml produktu. Ale jest to produkt dosyć wydajny. Używam jej od ponad miesiąca i jak na razie nie odczuwam, żebym zbliżała się do końca. Myślę, że wystarczy jeszcze na parę miesięcy. 


Producent zapewnia, że po kuracji tą odżywką nasze rzęsy będą długie i gęste. Odżywkę należy stosować wieczorem, a sposób jej aplikacji jest bardzo prosty. Odżywkę aplikujemy wzdłuż powieki, przeciągając aplikator po rzęsach przy ich nasadzie (jakbyśmy używały eyeliner). 

Skład: Aqua, Bimatoprost, Euphrasia Officinailis Extract, Sodium Chloride, Alkohol Denat., Benzalkonium Chloride 

Skład krótki, a na drugim miejscu znajdziemy składnik, który ma odpowiadać za porost naszych rzęs. Może on podrażniać. Producent ostrzega, że może wystąpić chwilowe uczucie pieczenia bądź swędzenia. Ja u siebie takich skutków nie zaobserwowałam. 


A co z jej działaniem ? Jak mówiłam używam jej od miesiąca i rzeczywiście widzę efekt. Rzęsy są przede wszystkim gęstsze i troszkę dłuższe. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia przed i po kuracji. Niestety nie oddają one w zupełności efektu. Na zdjęciach tego za bardzo nie widać, ale ja po miesiącu kuracji widzę, że moje rzęsy wyglądają lepiej. Może nie jest to jakiś zniewalający efekt, ale jest. A odżywa jeszcze mi posłuży, więc zobaczę co będzie później :) Pokażę Wam efekty na koniec kuracji.

Dodam jeszcze, że ogólnie to jestem zadowolona z moich rzęs bo są dosyć długie i gęsta, ale zawsze może być lepiej. Moja mama zawsze mi mówi, że zazdrości mi moich rzęs i tez by takie chciała :D


Używałyście tej odżywki ? A może macie jakąś odżywkę, którą możecie polecić ?


PS. A ja lecę się pakować bo jutro wyjeżdżam nad morze i jeszcze dużo rzeczy muszę porobić. Mam nadzieję, że będę miała internet i nadrobię trochę zaległości blogowe. A jak nie to napiszę klika postów na zapas i będą się publikować automatycznie pod moją nieobecność. A w następnym poście może moje wakacyjne paznokcie ? Co wy na to ? 
I jak tu Cię polubić ? Ziaja krem bionawilżający do cery tłustej i mieszanej

I jak tu Cię polubić ? Ziaja krem bionawilżający do cery tłustej i mieszanej

Zawsze wychodzę z założenia, że pisząc recenzję danego produktu to najpierw powinnam go używać przez dłuższy czas, aby móc się obiektywnie wypowiedzieć na jego temat. Dzisiaj będzie inaczej. Poniższy krem użyłam zaledwie kilka razy. Pewnie spytacie się dlaczego robię robię recenzję produktu, którego nie używałam ? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie poniżej. 


Zacznijmy od plusów. Krem ten, jak wszystkie produkty ziaji, jest bardzo tani. Konsystencję ma delikatną, aksamitną i bardzo łatwo rozprowadza się na twarzy, a  skóra po nim jest bardzo gładka oraz miła w dotyku. Krem szybko się wchłania i dzięki swojej delikatnej konsystencji sprawdza się fajnie pod makijaż (gdyby nie jeden nieprzyjemny fakt). Zapach jest delikatny i przyjemny.


Według producenta krem ma intensywnie nawilżać, regulować aktywność gruczołów łojowych, zmniejszać nadmierne złuszczanie naskórka oraz skutecznie łagodzić podrażnienia i doskonale sprawdzać się pod makijaż.
Mogę jedynie stwierdzić, że fajnie sprawdzałby się pod makijaż. Niestety o jego działaniu nie mogę nic powiedzieć. Nie mogę stwierdzić stwierdzić na ile zapewnienia producenta są prawdziwe, ponieważ jak mówiłam go zaledwie kilka razy. A dlaczego ? Dlatego, że krem ten strasznie mnie zapycha. Gdy nakładałam go na wieczór to rano wstawałam z kilkoma podskórnymi, bolącymi krostami. Potem przez kilka dni musiałam doprowadzać twarz do normalnego stanu. Gdy nakładałam go rano pod makijaż i wieczorem zmywałam makijaż było dokładnie to samo. Do tego po jego użyciu zwiększała mi się znacznie ilość zaskórników. A to wszystko działo się po kilku godzinach od nałożenia. Nie mogłam go użyć więcej niż jeden dzień tak bardzo mnie zapychał. Dawałam mu już nie jedną szansę, ale zawsze kończyło się tak samo.

Aby znaleźć przyczynę jego zapychanie wystarczy spojrzeć na jego skład.


Niestety przy jego zakupie nie spojrzałam na skład, zorientowałam się dopiero w domu, ale stwierdziłam, ze może nie zrobi mi krzywdy. Myliłam się. Na trzecim miejscu w składzie ma parafinę, która może działać zapychająco. Patrząc dalej możemy znaleźć jeszcze substancje takie jak: Caprylic/Capric Triglyceride czy Isopropyl Myrisat, które podobnie jak parafina są substancjami komedogennymi. Nic więc dziwnego, że krem ten mnie zapycha.

Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego krem, który zawiera tyle substancji komedogennych jest dedykowany dla cer tłustych i mieszanych ? Kto opracowywał skład tego kremu i wymyślił sobie, że będzie idealny dla tłustej cery, która jest podatna na zapychanie, jest tłusta, wytwarza dużo sebum i ma już wystarczająco dużo problemów z zaskórnikami i innymi niespodziankami na twarzy ?

Dla mnie ten krem to porażka. Oddam go mojej mamie albo zużyję do stóp bo na twarz już na pewno go nie nałożę, więcej szans mu nie dam.
Niezwykle zgrany duet od BingoSpa

Niezwykle zgrany duet od BingoSpa

Czas w końcu napisać recenzję kolejnych kosmetyków, które otrzymałam w ramach współpracy od BingoSpa. W tym poście postanowiłam opisać maskę i peeling. Tych dwóch produktów używałam zazwyczaj razem, dlatego pomyślałam, że warto je również razem opisać bo fajnie się ze sobą uzupełniają.

Na pierwszy ogień pójdzie średni peeling błotny do twarzy z kwasami owocowymi i kwasem mlekowym, który możecie zakupić TUTAJ za jedyne 16 zł, a pojemność takiego peelingu wynosi 100g. Cena moim zdaniem bardzo przyzwoita. Peeling zamknięty jest w plastikowym, zakręcanym opakowaniu co jest zarówno plusem bo możemy go zużyć do końca i jednocześnie kontrolować zużycie, ale też minusem bo trzeba bawić się w jego odkręcanie i zakręcanie, a tubka moim zdaniem byłaby bardziej poręczna i szybsza. Do tego dochodzą kwestie higieniczne bo jednak musimy tam wkładać nasze dłonie, aby wydobyć produkt.


Na opakowaniu mamy zwykłą, papierową kartkę, która zaczyna odchodzić, gdy trzymamy ją w łazience i używamy podczas kąpieli. Ja właśnie często używam go siedząc w wannie i dotykam go mokrymi dłońmi, więc cała ta kartka robi się mokra.  Dodatkowym minusem jest brak foli zabezpieczającej. 

Konsystencja trochę rzadka, produkt przelewa się jak np przechylimy opakowanie, ale nie utrudnia to aplikacji i rozprowadzania produktu. Jest to peeling średni. Ma bardzo drobne, delikatne drobinki i jak dla mnie jest bardzo łagodny w porównaniu do dotychczas używanych peelingów. Skoro ten już jest taki delikatny to nie wiem jak bardzo delikatny musi być ten najłagodniejszy peeling błotny.


Ale pomimo to peeling bardzo dobrze oczyszcza i ściera martwy naskórek, a twarz po nim jest niezwykle gładka i delikatna.  Zauważyłam też, że przy jego stosowaniu  wszelkie wypryski i niespodzianki jakby trochę szybciej się goiły. Nie podrażnił skóry, nie piekł, nie zostawiał uczucia ściągnięcia. W trakcie wykonywania peelingu skóra robiła się delikatnie zaróżowiona, ale to szybko przechodziło. Jest bardzo wydajny a na wykonanie peelingu całej twarzy potrzeba niewielkiej ilości produktu, więc wystarczy mi jeszcze na bardzo długi okres. Stosuję go raz lub dwa razy w tygodniu na twarz i szyję. 

To co mi się w nim nie podoba to zapach i na początku musiałam się trochę przemóc, żeby zacząć go stosować. Jest to peeling błotny i pachnie on po prostu jak błoto. Stopniowo przestawałam myśleć o zapachu, przecież czego się nie robi, żeby dobrze wyglądać. 

Poniżej możecie zobaczyć jego skład, który jest moim zdaniem całkiem przyjemny. Jako, że jest to produkt z kwasami to pamiętajmy o stosowaniu filtrów podczas stosowania tego peelingu. 

Drugim produktem, który postanowiłam opisać jest maska do twarzy ze 100%  olejkiem winogronowym, którą możecie dostać TUTAJ za jedyne 12 zł. za aż 120g maski, czyli kosztuje tak naprawdę grosze bo za zwykłe saszetki maseczek w drogerii po 5-10g płacimy ok 2-5 zł. A już teraz mogę powiedzieć, że jest bardzo wydajna i sama nie wiem kiedy ją zużyję. Jeżeli chodzi o opakowanie, to jak widać jest ono takie same jak w przypadku peelingu, więc nie będę drugi raz opisywać tego samego. 


Maseczka ta ma za zadanie poprawić nawilżenie, elastyczność oraz wspomóc jej regenerację, a przeznaczona jest do cery tłustej, mieszanej i zanieczyszczonej. Jako osoba 20-letnia, nie uważam, aby było mi potrzebne jakieś dodatkowe ujędrnienie, ale stosując ją od czasu do czasu na pewno mi nie zaszkodzi. Stosuję ją raczej w celu nawilżenia mojej cery. 

Konsystencja jest żelowa, dosyć gęsta,  w opakowaniu ma kolor przezroczysto-biały, a maska nałożona na twarz pozostawia jedynie przezroczystą powłokę. Zapachem przypomina mi herbatę. Nie wiem co ja mam z tymi zapachami, ale tutaj też zapach mnie nie zachwycił i początkowo mnie drażnił, ale potem już mi przestał przeszkadzać. 


Maskę nakładam dosyć grubą warstwą, przy użyciu pędzelka i pozostawiam na 15-20 minut. Używam jej 2-3 razy w tygodniu i zawsze używam jej też po peelingu błotnym. Aplikacja przebiega bardzo łatwo, maska nie spływa, dobrze się rozprowadza. Bardzo szybko też się ją spłukuje. Po zmyciu twarz jest gładka, miękka, nawilżona i ukojona. Nie pozostawia uczucia ściągnięcia i nie podrażnia. Nie zauważyłam jakiegoś ujędrnienia, ale jestem osobą młodą, więc moja skóra jest jeszcze wystarczająco jędrna. Jest to już kolejna maska od BingoSpa, którą polubiłam (na początku istnienia mojego bloga pisałam już o dwóch maskach tej firmy- recenzję znajdziecie TUTAJ). Jest to trzecia maska, która się u mnie sprawdziła, dlatego w przyszłości na pewno wypróbuję jeszcze innych ich masek. Z czystym sumieniem mogę również je Wam polecić. 


Na koniec wklejam Wam jeszcze zdjęcie składu tej maski.


Oba te produkty dostałam w ramach współpracy z BingoSpa, ale nie miało to wpływu na moją opinię. 
Zapraszam Was do sklepu BingoSpa, gdzie możecie zakupić te oraz inne produkty BingoSpa. 




BeBeauty micelarny żel nawilżający do mycia twarzy

BeBeauty micelarny żel nawilżający do mycia twarzy

Na początku należałoby Was przeprosić za moją nieobecność i zaniedbywanie bloga. Ostatnio mało miałam czasu na pisanie. Grudzień to był okres świąt, więc same rozumiecie, że to dosyć gorący okres. Do tego doszły moje egzaminy i kolejne wizyty u alergologa. A jak już miałam czas to jakoś nie mogłam zabrać się za pisanie. Bardzo Was za to przepraszam i mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Na szczęście wszystkie egzaminy już pozaliczała, teraz mam luźniejszy okres i mam więcej czasu dla bloga i dla Was, więc mam nadzieję, że wszystko wróci do normy. Dzisiaj powracam do Was z recenzją żelu micelarnego BeBeauty z biedronki. Zapraszam Was do dalszej części postu :)


Pojemność: 150 ml
Cena: 5 zł
Dostępność: Biedronka

Skład: Aqua, Propylene Glycol, Disodium cocoamphodiacetate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Poloxamer 184, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sophora Japonica Leaf Extract,Panthenol, Sodium Hydroxide, Sodium Citrate, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone. 


Konsystencja: Gęsty żel o przezroczystej barwie


Zapach: Ciężki do określenia, ale jest przyjemny i nie drażni mnie podczas mycia

Wydajność: Raczej wydajny, chociaż nie stosuję go regularnie. Nie zużyłam jeszcze połowy, a używam go od jakiegoś miesiąca. Wystarczy niewielka ilość żelu do oczyszczenia całej twarzy.


Moja opinia: Żel dobrze radzi sobie z demakijażem i często używam go, gdy chcę w szybki sposób pozbyć się makijażu (również do demakijażu oczu) Jednak nie wiem jak poradziłby sobie z kosmetykami wodoodpornymi, ponieważ takich zazwyczaj nie używam. Rzadko robię też robię kreskę, ale z tuszem i cieniami (nawet tymi ciemnymi czy kremowymi) radził sobie bardzo dobrze. Nie podrażniał mojej cery, ale czasami zdarzyło mi się, że piekł w oczy. Nie wysuszał cery, ale czy nawilżał to nie jestem w stanie stwierdzić. Poza tym po umyciu zawsze używam kremu nawilżającego. Nie występowało u mnie również uczucie nieprzyjemnego ściągnięcia, więc to też należy zaliczyć mu na plus. Cera była po nim oczyszczona, gładka i miękka. .

Podsumowanie: Jak na żel za 5 zł to jest to bardzo dobry produkt. Bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem i nie robi krzywdy. Także z czystym sumieniem mogę go Wam polecić. Naprawdę jest wart wypróbowania a 5 zł to nie jest majątek, nawet jakby się żel u Was nie sprawdził. Przetestować warto. Ja pewnie jeszcze do niego wrócę, ale na razie mam go jeszcze sporo, więc na długo mi wystarczy :)

Soraya morelowy peeling antybakteryjny

Soraya morelowy peeling antybakteryjny

 Dzisiaj recenzja mojego ulubionego (jak do tej pory) peelingu do twarzy. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią o tym produkcie.


Pojemność: 150 ml 
Cena: ok 12-14 zł

Od producenta

Dzięki bogatej recepturze opartej na niezwykle skutecznym połączeniu oczyszczającego Ekstraktu z owoców Moreli z antybakteryjnym Kwasem Salicylowym wykazuje bardzo wysoką skuteczność działania:
- głęboko oczyszcza i wygładza skórę,
- złuszcza i normalizuje,
- zmniejsza tendencję do powstawania wągrów i zaskórników,
- rozjaśnia przebarwienia,
- reguluje odnowę komórkową,
- dodaje skórze blasku i świeżości.
Głęboko oczyszczona, gładka skóra bez wyprysków i zaskórników.



Skład


Moja recenzja

Opakowanie: plastikowa tubka, o pojemności 150 ml w kolorze pomarańczowym, błękitnym i białym z zamknięciem na "klik". Tubka skierowana w kierunku dołu, dzięki czemu produkt w opakowaniu spływa na dół i możemy swobodnie go wydobyć.



Konsystencja: gęsta, z dużą ilością drobinek peelingujących. dobrze rozprowadzająca się na twarzy.

Wydajność: w opakowaniu mamy aż 150 ml, na jedno użycie nie potrzeba dużej ilości produktu, a peeling powinno wykonywać się raz w tygodniu. Ja używam go już od kilku miesięcy i nadal jest go bardzo dużo, prawie nie widać zużycia, dlatego mogę stwierdzić, że produkt ten jest bardzo wydajny. 

Zapach: peeling ten ma śliczny, delikatny morelowy zapach. Uwielbiam go.



Moja opinia: za bardzo niską cenę (12-14 zł) dostajemy dużą ilość bardzo dobrego i wydajnego produktu, który przy regularnym stosowaniu raz w tygodniu, powinien wystarczyć nam na wiele miesięcy. Przeznaczony jest do cery tłustej i trądzikowej, ale przy cerze trądzikowej ze zmianami ropnymi polecałabym coś delikatniejszego np. peeling enzymatyczny, ponieważ takim peelingiem możemy roznieść sobie zmiany trądzikowe po całej twarzy. Peeling ten bardzo dobrze złuszcza nasz naskórek, wygładza i oczyszcza skórę. Moja cera jest po nim niesamowicie gładka. Do tego peeling bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i ma sporą ilość drobinek peelingujących, które nie rozpuszczają się podczas stosowania. Ten peeling zaliczyłabym do mocno ścierających peelingów co osobiście bardzo lubię. Na pewno nie nadaje się do cery wrażliwej.
Po peelingu moja twarz jest lekko zaczerwieniona, ale po chwili to znika, a skóra jest dobrze przygotowana do dalszych zabiegów i przyjęcia składników aktywnych zawartych w serach lub maskach, które po peelingach znacznie lepiej przenikają do naszej skóry i lepiej działają. Dlatego polecam robienie peelingu tuż przed nałożeniem maski, ale pamiętajmy, żeby nie ronić peelingu częściej niż raz w tygodniu, ponieważ skóra musi mieć czas na regenerację a częstsze jej złuszczanie nie jest konieczne. Jest produktem antybakteryjnym i w swoi składzie posiada kwas salicylowy. Nie jestem do końca przekonana do jego działania na wypryski i zaskórniki. Mam wrażenie, że mam mniej zaskórników, ale używałam jeszcze innych produktów w tym czasie, więc nie wiem czy to jego zasługa.

 Do minusów można zaliczyć obecność SLS i parabenów


 Podsumowanie

Plusy

  • cena
  • pojemność
  • wydajność
  • dostepność
  • dobrze oczyszcza, peelinguje i wygładza cerę, która jest po nim niesamowicie gładka
  • w składzie mamy kwas salycylowy
  • ma gęstą, ale dobrze rozprowadzającą się konsystencję
  • posiada dużą ilość drobinek peelingujących, które podczas stosowania nie rozpuszczają się
  • jest produktem antybakteryjnym i świetnie sprawdza się w przypadku cery tłustej
  • dobrze przygotowuje skórę do dalszych zabiegów i przyjęcia składników aktywnych 
Minusy
  • SLS i parabeny w składzie
Mnie ten peeling urzekł i jest zdecydowanie moim ulubionym. Mogę go wam w stu procentach polecić. Naprawdę jest to produkt warty wypróbowania. Wiem, że Soraya posiada również peeling morelowy przeznaczony do wszystkich typów cery, także polecam. 
Moje wielkie rozczarowanie, czyli krem nawilżająco- matujący na dzień od nivea

Moje wielkie rozczarowanie, czyli krem nawilżająco- matujący na dzień od nivea

Zapraszam na kolejną recenzję. Tym razem czas na recenzję kolejnego już kremu do twarzy przeznaczonego do cery tłustej.
 Jak już możecie się domyśleć po tytule to recenzja tego kremu nie będzie należeć do pozytywnych. Jeżeli chcecie wiedzieć dlaczego to zapraszam do dalszej części postu, gdzie dokładnie przedstawię wam opinię o tym kremie.

Od producenta





Krem nawilżająco - matujący na dzień, wzbogacony w algi oceaniczne i Hydra IQ:
- zapewnia głębokie nawilżenie bez zatykania porów,
- dzięki filtrom UV pomaga chronić skórę przed działaniem promieni słonecznych,
- redukuje błyszczenie i matuje dzięki efektywnej formule kontrolującej wydzielanie sebum,
- formuła z algami oceanicznymi rewitalizuje skórę.
Skóra jest intensywnie nawilżona, matowa, wygląda zdrowo i pięknie. 


Pojemność: 50 ml
 Cena: ok 18 zł




Skład

Skład: Aqua, Glycerin, Cyclomethicone, Ethylhexyl Salicylate, Alcohol Denat !!!!., Tapioca Starch, Methylpropanediol, Cetearyl Alcohol, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Myristyl Myristate, Cymbopogon Citratus Extract, Oryza Sativa Extract, Aluminum Chlorohydrate, Octyldodecanol, Sodium Phenylbenzimidazole Sulfonate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Chloride, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Trisodium EDTA , Benzyl Alcohol, Citronellol, Linalool, Geraniol, Parfum.

W składzie tego kremu znajduje się alkohol  co jest wielkim minusem. Niestety przy zakupie tego kremu nie zwróciłam uwagi na skład. 

Moja opinia

Opakowanie: szklany, biały słoiczek z zieloną plastikową nakrętką 

Konsystencja: lekka, wodno- kremowa, o białym kolorze, dobrze rozprowadza się na twarzy

Wchłanianie: szybko się wchłania, ale pozostawia na twarzy taki dziwny film.


Wydajność: aby zaaplikować krem na całą twarz wystarczy niewielka ilość produktu, moim zdaniem jest to wydajny produkt, chociaż ja używam go bardzo nieregularnie. Używam go tylko od czasu do czasu, aby go wykończyć. Niestety zużyłam go dopiero do połowy i jeszcze trochę będę musiała się z nim pomęczyć.

Zapach: z początku zapach wydawał mi się ładny i świeży, ale po czasie zaczął mnie strasznie męczyć


Opinia: Jak już wcześniej zaznaczyłam w składzie znajduje się alkohol co jest jego dużym minusem. Jest to krem nawilżająco- matujący, ale czy na pewno ? Jak dla mnie krem na pewno nie matuje, nawet minimalnie. Czy nawilża ? Tego o nim też nie mogę powiedzieć. Przy regularnym stosowaniu zaczął mi ją nawet lekko przesuszać, a to pewnie za sprawą tego alkoholu. Pod makijaż zupełnie się nie nadaje. Podkład się na nim po prostu roluje. Zauważyłam również, ze po nim na mojej cerze pojawia się więcej wyprysków i innych niedoskonałości. Skóra jest po nim jest taka nieprzyjemna w dotyku, zostawia na niej dziwny film a jak po niej przejadę dłonią to mam wrażenie jakby mi ten krem schodził i się wałkował.


Podsumowanie

Nie polecam tego kremu nikomu. Jak dla mnie jest to niewypał i najgorszy produkt nivea jaki do tej pory używałam. Z wielkim trudem próbuję ten krem wykończyć, ale nie wiem czy go po prostu nie wyrzucę bo przynosi więcej szkód niż pozytywnych efektów. Ja jestem strasznie zawiedziona i uważam, że powinni ten produkt wycofać albo nad nim popracować i go zmienić. 
Nie lubię go i nigdy więcej do niego nie wrócę !!!


Siarkowa Moc- krem antybakteryjny matujący / Nowy szablon :)

Siarkowa Moc- krem antybakteryjny matujący / Nowy szablon :)

Nowa grafika na blogu skończony. Jak wam się podoba ?  


Dzisiaj coś dla posiadaczek cery tłustej. Każda z nas doskonale wie, jak ciężko utrzymać taką cerę w stanie matu. Pokaże wam produkt, który u mnie doskonale się sprawdza.
 Pojemność: 50ml
 Cena: ok 13 zł

Od producenta

Krem polecany jest do codziennej pielęgnacji cery z problemami trądzikowymi. Specjalnie dobrany zestaw składników aktywnych pozwala na skuteczną walkę z objawami trądziku i nadmiernym błyszczeniem się skóry. Krem błyskawicznie matuje skórę na wiele godzin nadając jej pudrowy wygląd. Zamyka rozszerzone pory, skutecznie zwalcza pryszcze i przeciwdziała ich ponownemu powstawaniu. Chroni przed szkodliwym działaniem promieni UV, pozostawia skórę aksamitnie gładką i świeżą. 





Składniki aktywne: siarka, krzemian glinowo-magnezowy, tlenek cynku, multifruit extract, naturalne pochodne oliwy z oliwek, alantoina, masło shea 






Skład

Aqua, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Hydrogenated Olive Oil, Olea Europaea, Olive Oil Unsaponifiables, Magnesium Aluminum Silicate, Dicaprylyl Carbonate, Butyrospermum Parkii, Zinc Oxide, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Allantoin, Sulfur, PEG-30 Castor Oil Vaccinium Myrtillus, Saccharum Officinarum, Citrus Aurantium Dulcis, Citrus Medica Limonum, Acer Saccharinum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Imidazolidinyl Urea, Parfum, Citral, d-Limonene, Linalool
 Moja opinia

Opakowanie: pomarańczowe, plastikowe pudełeczko z białą nakrętką. 

Konsystencja: konsystencja dosyć zbita, lekka, nie jest to typowa kremowa konsystencja lecz coś bardziej przypominającego mus. Nie wiem jak to dokładnie opisać. Bardzo dobrze się rozprowadza na twarzy

Wchłanianie: bardzo szybko się wchłania dzięki czemu możemy od razu po nałożeniu wykonać makijaż. Na pewno fajnie sprawdza się w momencie gdy się śpieszymy.
Wydajność: używam go od stycznia i zużyłam połowę opakowania. Używałam go nieregularnie i nie stosowałam go codziennie, więc ciężko mi ocenić jego wydajność. Na pewno nie trzeba dużej ilości na całą twarz.

Zapach: cytrusowy, dosyć intensywny i specyficzny. Nie wszystkim może pasować. Mi osobiście nie przeszkadza i jak dla mnie jest przyjemny.

 Działanie: największym plusem tego kremu, za który go uwielbiam to efekt matu. Krem bardzo ładnie się wchłania, świetnie matuje cerę i idealnie sprawdza się pod makijaż. Oczywiście cera nie będzie matowa przez cały dzień zwłaszcza w czasie dużych upałów, ale z wszystkich kremów matujących ten u mnie sprawdził się najlepiej. Używałam go zawsze jak wiedziałam, że nie będzie mnie długo w domu i zależało mi za zmatowieniu mojej cery na dłuższy czas. Zawsze w torebce mam dodatkowo bibułki matujące i puder i jeżeli tego potrzebuje to poprawiam mój makijaż. Z tym kremem poprawki zdarzają się rzadziej  i pierwsze zachodzą później niż w przypadku innych kremów. Często używałam go gdy moja cera była w gorszym stanie i zauważyłam, że krem korzystnie na nią wpływał i niedoskonałości się zmniejszały. A to pewnie za sprawią składników takich jak ciarka czy cynk. Staram się go nie używać codziennie tylko na zmianę z innym, bardziej nawilżającym kremem, żeby nie przesuszyć twarzy a od czasu do czasu robię sobie maseczki nawilżającej i przy takim stosowaniu krem nie wysuszył mi cery.
Podsumowanie

Krem polecam wszystkim posiadaczkom cery tłustej. Świetnie matuje, pomaga w zwalczaniu niedoskonałości i świetnie sprawdza się pod makijaż. Nie polecam jedynie stosowania go codziennie bo przypuszczam, że przy takim stosowaniu mógłby wysuszyć lekko cerę. Najlepiej używać na zmianę z innym kremem.

A wy miałyście ten krem ? Jakie inne kremy matujące możecie mi polecić ?
Bioderma Sebium Gel Moussnt- Antybakteryjny żel do mycia twarzy

Bioderma Sebium Gel Moussnt- Antybakteryjny żel do mycia twarzy

Zapraszam na kolejną recenzję :) Tym razem produkt chyba z jednej z moich ulubionych firm kosmetycznych. Na razie jeszcze nie zawiodłam się na ich produktach. 
Co myślę na temat tego żelu ? Przekonacie się czytając dalej.

Opis producenta (opakowanie)

a)wskazania i zalecenia
  • Codzienna higiena skóry tłustej, mieszanej oraz trądzikowej.
  • Może być stosowany przez Panów jako pianka do golenia przy zapaleniu mieszków włosowych.
b) właściwości i działanie 
  • Zawiera kompleks Fluidactiv, który normalizuje jakość oraz ilość wydzielanego sebum, zapobiegając zatykaniu porów, dzięki czemu skutecznie przeciwdziała pojawianiu się krost i zaskórników.
  • Oczyszcza skórę i zmywa makijaż.
  • Redukuje nadmierny łojotok - glukonian cynku.
  • Działa antybakteryjnie - siarczan miedzi, siarczan cynku.
  • Nie powoduje wtórnego działania wysuszającego.
  • Nie zawiera mydła, jest bardzo dobrze tolerowany.

Nivea Aquq Effect, Żel do mycia twarzy (do cery tłustej i mieszanej)- recenzja

Nivea Aquq Effect, Żel do mycia twarzy (do cery tłustej i mieszanej)- recenzja

Zanim opublikuję post o mikrodermabrazji zapraszam was na kolejną recenzję.
Tym razem przyjrzę się żelowi do mycia twarzy z nivea aqua effect

.
Krótki opis produktu

Jest to żel przeznaczony do cery tłustej i mieszanej wzbogacony o algi oceaniczne i Hydra IQ. 
  • Peelingujące mikrogranulki głęboko oczyszczają pory, aby eliminować i zapobiegać niedoskonałościom. 
  • Oczyszczająca formuła usuwa nadmiar sebum zapobiegając błyszczeniu się twarzy. 
  • Zapewnia optymalny poziom nawilżenia
  • Formuła z algami oceanicznymi odżywia skórę
Formuła Hydra IQ- reguluje dostawę i transport wody od wewnątrz, zapobiegając efekt ciągłego nawilżenia skóry przez ponad 24h
Botanical Choice- koreańskie maseczki

Botanical Choice- koreańskie maseczki

Ostatnio w hebe moją uwagę zwróciły uwagę koreańskie maseczki Botanical Choice. A, że ostatnio na moim blogu nie było żadnych recenzji ani nie pokazywałam wam żadnych kosmetyków, dlatego dzisiaj zapraszam was na recenzję tych właśnie maseczek. Moją uwagę zwróciły swoimi opakowaniami. Są takie kolorowe i od razu rzucają się w oczy, a samo opakowanie z prawej strony przypomina profil twarzy (mam na dzieję, że wiecie o co mi chodzi) widać nos, usta :D Całkiem fajny pomysł

Kupiłam sobie dwie takie maseczki.-oczyszczająca maseczka z błotem z morza martwego i mango oraz cytrynowa maseczka peel-off.

Orzeźwiające płatki cytrynowe na oczy

Orzeźwiające płatki cytrynowe na oczy

Ostatnio na zakupach w hebe dostrzegłam takie ot płatki na oczy. Nie widziałam ich nigdy wcześniej, więc postanowiłam spróbować. Były również truskawkowe i kiwi, ale ja skusiłam się na te. A więc zapraszam was dzisiaj na krótką recenzję.
Bingospa- maska błotna oraz maska cynkowa- recenzja

Bingospa- maska błotna oraz maska cynkowa- recenzja

W dzisiejszym poście chcę wam przedstawić dwie maski z Bingospa, które posiadam od pewnego czasu. Są to zdecydowanie moje najlepsze maski jakie do tej pory miałam. Z czystym sumieniem mogę je każdemu polecić. Ja posiadam póki co dwie i te maski wam dzisiaj pokażę.

Obie maski są do cery tłustej, trądzikowej. Obie są podobne w swoim działaniu.

I Bingospa- Maska błotna do twarzy

Marion- Zielona glina (maseczka) - recenzja

Marion- Zielona glina (maseczka) - recenzja

Zapraszam na kolejną recenzję.

Tym razem maseczka oczyszczająca z zielonej glinki z firmy marion.

Glinka zielona- działanie

Polecana jest dla cer tłustych i trądzikowych.
Ma ona właściwości absorpcyjne, dezynfekujące, gojące oraz regulujące pH skóry.

Glinka doskonale oczyszcza naszą skórę, zamyka pory i łagodzi podrażnienia. Działa odżywczo, dostarczając jej cenne minerały i mikroelementy, doskonale pielęgnuje i regeneruje zmęczoną  cerę.


Produkt ten jest w 100% naturalny. W składzie znajdziemy jedynie solum fullonum, czyli właśnie naszą zieloną glinkę

Cena: Ja za moją zapłaciła 2,99 zł.
Masa: 8g (Opakowanie takiej glinki może nam nawet wystarczyć na dwa użycia)

Copyright © 2014 Moja Kosmetyczna Pasja , Blogger