Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marion. Pokaż wszystkie posty
Denko, czyli z czym się pożegnałam w marcu...

Denko, czyli z czym się pożegnałam w marcu...

Po długim czasie w końcu dokończyłam tego posta. Zaczęłam kilka godzin temu, ale sąsiedzi robią remont i ci "fachowcy" tak wiercili i kuli, że nam tynk w pokoju odleciał. Na szczęście w poniedziałek przyjdą nam to naprawić. Normalnie masakra. Właśnie wtedy byłam w trakcie pisania i jakoś nie mogłam do tego wrócić i dokończyć. Na szczęście po kilku godzinach się udało i tak oto post jest już na blogu.

Jak co miesiąc przyszedł czas, aby podsumować zużycia. Co się sprawdziło, a co okazało się totalnym bublem ? Przekonacie się czytając tego posta...


Nie ma tego aż tak dużo, ale jednak kilka produktów się nazbierało :)


Alverde peeling z wiórkami kokosu i kwiatem lotosu- już na wstępie mogę powiedzieć, ze z tym produktem to się nie polubiliśmy i się więcej nie spotkamy. Po pierwsze peeling ma strasznie rzadką i taką "glutowatą" konsystencję, która bardzo mi nie odpowiadała. Na początku od razu sprawdziłam czy nie jest przeterminowany bo nie wyglądało to fajnie. Do tego opakowanie ma dosyć duży otwór przez który wypływa produkt i jak tylko chciałam go nałożyć na rękę to przez opakowanie i jego konsystencję strasznie dużo mi go wypływało. Kolejną rzeczą jest to, że peeling nie zawiera drobinek tylko wiórki kokosowe, które praktycznie w ogóle nie spełniały swojego zadania. Peeling jest bardzo delikatny i ja jako osoba przyzwyczajona do mocniejszych peelingów prawie wcale go nie czułam. Praktycznie wcale nie wygładzał i nie ścierał martwego naskórka, dlatego używałam go bardziej jako żelu do kąpieli. Ja peelingów najczęściej używam w lecie, ale tego produktu latem to w ogóle sobie nie wyobrażam. Do tego miał strasznie nieprzyjemny i duszący zapach. Nie polecam i na pewno po niego nie sięgnę po raz kolejny.

Alverde szampon do włosów z hibiskusem i aloesem- szampon bez silikonów, przeznaczony do włosów suchych i zniszczonych, który ma za zadanie je nawilżyć i zregenerować. Ma przezroczystą, lekko żelową konsystencję i łagodny zapach. Dobrze oczyszczała włosy, nie obciążał ich, nie plątał i nie niszczył. Niestety słabo się pienił i potrzebowałam dosyć sporą ilość szamponu do dokładnego umycia całych włosów, przez co był mało wydajny. Czy nawilżał, tego nie wiem, ponieważ raczej nie stosuję samych szamponów bez żadnych odżywek. Tak jak w przypadku innych szamponów z alverde czy balei moje włosy nie przetłuszczały się tak szybko. Na pewno jest to ogromnym plusem, ponieważ nie wyobrażam już sobie codziennego mycia włosów, tak jak to miało miejsce jeszcze w liceum, zwłaszcza że są już dosyć długie, a takie mycie jest męczące i czasochłonne. Do tego jest tani, niestety słabo dostępny, nie podrażniał skóry głowy, ale w składzie ma alkohol, więc radzę na niego uważać. U mnie szkód nie sprawił. Może do niego wrócę, jeszcze nie wiem, na razie chcę jeszcze wypróbować inne szampony z alverde i balei.

Batiste suchy szampon do ciemnych włosów- produkt, który pojawia się u mnie praktycznie w każdym denku, więc nie ma chyba potrzeby Wam go przedstawiać. Jak zawsze powtórzę, że jest to bardzo dobry produkt do odświeżenia włosów, gdy chcemy wyjść z domy, a nie mamy czasu na mycie. Suchy szampon lekko odświeża włosy, wizualnie wyglądają świeżo, lekko je unosi i jest wydajny bo przy regularnym używaniu (zwłaszcza do grzywki) starcza mi na miesiąc. Do tego wersja do włosów ciemnych nie pozostawia na moich włosów białego osadu. Jest to produkt, który zawsze u mnie jest i nie wyobrażam sobie już życia bez niego. To taki mój must have :D


Cztery Pory Roku zimowy peeling do rąk- ten produkt doczekał się już swojej osobnej recenzji, którą znajdziecie TUTAJ. Używałam go bardzo nieregularnie, ale bardzo go polubiłam i mam już w zapasie drugie opakowanie. Jest wydajny, nie potrzeba zbyt dużej ilości peelingu, aby wykonać dokładny peeling dłoni. Używałam go sporadycznie, ale dlatego, że dłonie często peelinguje się podczas peelingu ciała czy twarzy. Fajnie sprawdza się przy robieniu manicure, już po opiłowaniu paznokci, odsunięciu skórek nakładam peeling jakąś maskę czy krem i czasami dodaję do tego zabieg parafinowy. Dłonie są po nim bardzo gładkie, a do tego peeling ma niesamowity zapach. Jest dosyć delikatny, słabszy od peelingu do ciała, ale peelingi do dłoni są zazwyczaj delikatne. Ma fajny skład i bardzo praktyczne opakowanie. Uwielbiam ten produkt Świetnie sprawdził się po zaleczeniu mojego uczulenie, gdy moje dłonie były szorstkie, pomarszczone i dosyć często wykonywałam wtedy peeling, że by zetrzeć trochę tą szorstką warstwę skóry. Moje dłonie są teraz dużo gładsze i ładniejsze. 

Fusswohl krem do stóp z 10% mocznikiem- bardzo przyjemny kremik, ładnie nawilżał i wygładzał moje stopy, pozostawiał delikatny film na skórze, który musi się wchłonąć, ale zdecydowanie nie jest tłusty. Używałam go głównie na noc, jak już byłam w łóżku, właśnie ze względu tej lekkiej warstwy na skórze. Resztę kremu często wsmarowywałam w dłonie, żeby już nie latać do łazienki i też je ładnie wygładzał. Jest bardzo tani (ok 4 zł) i wydajny. Zapewne jeszcze do niego wrócę :)

Ziaja maska anty stres z glinką żółtą- maski z ziaji uwielbiam, po tej masce moja cera była gładka, nawilżona, miękka, odświeżona i zregenerowana. Dodatkowo koi i łagodzi, delikatnie rozjaśnia i wyrównuje koloryt. Nie podrażnia, ma przyjemny zapach, starcza na jakieś 3 użycia, nie zapycha, nie uczula i jest łatwo dostępna oraz bardzo tania. Polecam, ja na pewno po nią nie raz sięgnę. Recenzja tej maski ukazała się też w TUTAJ.

Marion peeling z ziarenkami z winogron- recenzję znajdziecie TUTAJ. W tym peelingu urzekł mnie przede wszystkim zapach. Jest delikatny, nie posiada dużej ilości drobinek peelingujących, ale jest to peeling do cery suchej i normalnej, więc musi być delikatny (do takich typów cery zalecane są peelingi enzymatyczne). Cera jest po nim gładka, delikatnie oczyszczona i wygładzona. Nie wysuszał, nie wywoływał podrażnień, , ani zaczerwienień. Mimo wszystko nie wiem czy do niego wrócę, ponieważ wolę mocniejsze peelingi i mam już swoje ulubione peelingi. 


Rimmel Match Perfection korektor pod oczy- ten korektor bardzo lubię i często po niego sięgam, mam już nawet kolejne opakowanie w zapasie. Świetnie sprawdza się pod oczami jest lekki, nie roluje się, ma lekkie krycie, więc może być zbyt słaby dla osób z dużymi problemami w tej okolicy, jest trwały, daje naturalny efekt, dobrze radzi sobie z zaczerwienieniami, jest naprawdę baaaardzo wydajny i znajduje się w bardzo praktycznym i wygodnym opakowaniu. Niestety jak już pisałam może nie sprawdzić się w przypadku dużych problemów pod oczami, ja na szczęście nie mam potrzeby dużego krycia i to co jest dużym minusem to odcienie. Dostępne są tylko dwie wersje kolorystyczne, przy czym jaśniejszy kolor, nie jest aż tak jasny i może być za ciemny dla typowych bladziochów. Ja jestem dosyć bladą osobą i dla mnie mógłby by też ciut jaśniejszy, ale mimo to ładnie się dopasowywał i wtapiał. Dlatego zdecydowałam się na kolejne opakowanie. 

Eveline Big Volume Lash tusz do rzęs pogrubiający- tusz posiada silikonową szczoteczkę, którą nie wszyscy lubią, ja jednak lubię zarówno tradycyjne jak i silikonowe szczoteczki. Kupiłam go pod wpływem pozytywnych opinii i niestety trochę się rozczarowałam nim. Szczoteczka ładnie rozprowadza produkt, nie skleja rzęs, efekt pogrubienia jest delikatny, tak samo jest w przypadku wydłużenia. Daje naprawdę delikatny efekt i trzeba nałożyć kilka warstw, żeby uzyskać zamierzony efekt. Ja pomimo, że mam dosyć długie i ładne rzęsy, jestem niezadowolona z efektu jaki daje. Z czasem zaczęłam się posiłkować drugim tuszem. A najgorszym minusem jest trwałość. Tusz się osypuje i z każdą godziną jest go coraz mniej na rzęsach. Myślałam, że chociaż fajnie sprawdzi się na dolnych rzęsach, ponieważ fajnie się niem malowało i nie robiłam sobie nim czarnych plam pod oczami, ale niestety tam też się nie sprawdzał. Tusz się rozmazywał i po kilku godzinach miałam czarne plamy pod oczami !! Temu tuszowi mówię nie, nie i jeszcze raz zdecydowane nie !!!!! 


Jak Wam idzie zużywanie produktów ? U mnie już powoli kolejne się kończą :D

A już wkrótce recenzja pierwszego produktu z pudełeczka od Cztery Pory Roku :)

Denko listopad i grudzień

Denko listopad i grudzień

Przez ten okres świąteczno-noworoczny trochę się rozleniwiłam w prowadzeniu bloga, ale już wracam. Mam teraz trochę nauki bo niedługo egzamin zawodowy, ale mam nadzieję, że znajdę trochę czasu na bloga.

W zeszłym miesiącu nie było denka, ponieważ zebrało się z byt mało produktów, ale już w ciągu dwóch ostatnich miesięcy zebrało się tego trochę, więc mogę Wam zaprezentować denko z listopada i grudnia. Niestety kilka rzeczy znowu wyrzuciłam (oczywiście były to żele pod prysznic i maseczki, jakoś zawsze o nich zapominam i wyrzucam :D)
Muszę się w końcu zabrać za jakieś porządne recenzje, ponieważ dawno nie było. 


Be Beauty płyn micelarny- produkt znany chyba wszystkim, również jestem jego miłośniczką, dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia, nie piecze w oczy, dobrze oczyszcza skórę, ma przyjemny zapach a do tego jest bardzo wydajny. Minusów nie zauważyłam. Uwielbiam ten płyn. Kupię ponownie (już ma kolejne opakowanie)

Bioderma Sebium Gel Moussant- aantybakteryjny krem do mycia twarzy, dobrze oczyszcza, nie podrażnia cery, czasami czułam uczucie ściągnięcia, zdarzało mi się nim zmywać makijaż i nawet sobie z nim radził, nie zauważyłam działania na niedoskonałości i wypryski, ale jako żel do codziennego oczyszczania twarzy sprawdzał się bardzo dobrze. Szersza recenzja TUTAJ. Kupię ponownie (a nawet mam w zapasie kolejne opakowanie)

Timotei Pure 2w1 szampon i odżywka- działania odżywczego nie zauważyłam, ale bardzo dobrze oczyszczał włosy, nie obciążał ich i nie powodował szybszego przetłuszczania. Był bardzo wydajny a opakowanie 400ml starczyło mi na jakieś 3 miesiące przy myciu włosów co 2 (czasami co 3) dni, a włosy mam dosyć drugie. Plusem na pewno brak silikonów, parabenów i barwników. Włosy po nich długo utrzymywały się świeże. Być może kupię ponownie.

Ziaja kokosowe mleczko do ciała- uwielbiam kokosowe zapachy. Ten balsam używałam już w okresie stycznia/lutego, ale później przeszłam na bardziej owocowe zapachy a do tego wróciłam w okresie jesienno/zimowym, żeby go dokończyć. Ma cudowny kokosowy zapach, taki jak uwielbiam , który długo utrzymuje się na ciele, do tego jest wydajny, ma fajną konsystencję (nie jest za rzadki ani za gęsty) i ładnie nawilża skórę, ale jest to takie średnie nawilżenie. W przyszłości kupię ponownie, ale na razie chcę wypróbować inne balsamy (a mam ich spory zapas) 


Batiste suchy szampon wersja tropikalna- to już drugie moje opakowanie szamponu z Batiste, ale ta wersja nie spodobała mi się tak bardzo jak ten do włosów ciemnych. Zapach ma niesamowity, ale niestety na ciemnych włosach postawia biały osad, który ciężko usunąć. Kupiłam go, ponieważ nie było wtedy tej wersji do ciemnych włosów, ale następnym razem już go nie wezmę. Przy włosach jasnych na pewno sprawdzi się idealnie, ponieważ ładnie odświeża włosy i lekko dodaje im objętości. W nagłych przypadkach i przy włosach LEKKO nieświeżych sprawdzi się świetnie, ale mycia to nam nie zastąpi. Kupię ponownie, ale w wersji do włosów ciemnych.

Isana zmywacz do paznokci- zmywacz idealny, bardzo tani, wydajny, starcza na kilka miesięcy przy regularnym malowaniu paznokci, świetnie zmywa lakier i nie wysusza skórek, czyli to co zmywacz powinien robić. Dla mnie to ideał i mój ulubieniec. To jest moje trzecie skończone opakowanie i właśnie zaczęłam czwarte. Nie zamierzam go w przyszłości zamieniać na nic innego. Kupie ponownie (i to nie raz)

Marion ampułki regeneracja i wzmocnienie z olejkiem arganowym- po tym produkcie oczekiwałam więcej, produkt dosyć przeciętny, sam z włosami nie robił nic nadzwyczajnego, nie zauważyłam jakichś super efektów. Zaczęłam używać tych ampułek w połączeniu z maska z alterry granat i aloes i w tym połączeniu moje włosy były miękkie, wygładzone, błyszczące i wyraźnie odżywione, ale niestety sam się nie sprawdzał.
Nie wiem czy kupię ponownie


Rival de Loop Hydro ampułki z wit. E i ekstraktem z ginkgo (kuracja tygodniowa)- używałam ich jak sobie przesuszyłam twarzy i od razu bardzo je polubiłam. Czasami używałam je same a czasami pod krem. Konsystencja delikatna, przypominająca oliwkę, ładny delikatny zapach, jedna ampułka idealnie wystarcza na jedną aplikację, szybko się wchłania a po zastosowaniu skóra staje się miękka i gładka. Nie zapycha, a mam cerę tłustą. Bardzo mi pomógł dlatego kupię ponownie

Flos Lek żel pod oczy ze świetlikiem lekarskim i chabrem bławatkiem - lekki, delikatny żel, przeznaczony raczej dla osób młodych, które nie potrzebuję jeszcze aż tak mocnych, regenerujących i przeciwzmarszczkowych kremów. To było moje drugie opakowanie, bardzo ten produkt lubiłam, ale obecnie szukam czegoś innego. Być może jeszcze kupię.

L'biotica Biovax A+E serum wzmacniające- próbka serum, która była dołączona do maski keratyna+jedwab. W połączeniu z maska włosy były niesamowicie gładkie i miękkie. Była to tylko próbka, ale bardzo mnie ten produkt zaciekawił, dlatego kupię pełnowymiarowe opakowanie.

Ziaja krem na dzień i na noc do skóry bardzo suchej, podrażnionej- próbka, która zupełnie się u mnie nie sprawdziła. Moja tłusta cera potrzebowała większego nawilżenia niż zwykle (bo nie zapominajmy o tym, że tłusta cera też potrzebuje nawilżenia) i dlatego w ruch poszła próbka tego kemu. Niestety bardzo się zawiodła. Już sam zapach nie przypadł mi do gustu i ciężko było mi używać tego kremu. Dodatkowo krem strasznie zapychał, cera była po nim tłusta, wyskakiwało więcej niedoskonałości a ten okropny zapach utrzymywał się całą noc. Na pewno go nie kupię.

Rival de Loop ampułka mineral konzentrat+ aloe vera- to była moja druga ampułka. Pierwszą używałam kilka miesięcy temu i z tego co pamiętam to byłam zadowolona, ale tym razem tak nie było. Nie wiem dlaczego. Przeraził mnie ten zapach, trochę jak jakiś płyn co mycia okien, a przez tą wodnista konsystencję ciężko było ją nałożyć bo przelewała się przez palce . Zaaplikowałam raz a resztę wylałam. Próbuję sobie przypomnieć jak było z pierwszą, ale nie pamiętam. Czy ona tez miała aż taki okropny zapach ? Pamiętam tylko, że przy pierwszej cera zostawała tłusta a tutaj czułam się jak po wsmarowaniu wody. A może moje oczekiwania do kosmetyków się trochę zmieniły i dlatego nie byłam zadowolona ? Po jednej aplikacji nie zauważyłam tez pozytywnych efektów. Coś było z nią nie tak. Nie kupię ponownie. 

Synergen puder- kolor ładnie dopasowywał się do cery, lekko wyrównywał jej koloryt i często używałam go tylko w połączeniu z korektorem i sprawdzał się świetnie. Niestety nie matował na długo i to był jego jedyny minus. Nie wiem czy kupię ponownie.

Essence studio nails ultra gloss nail shine lakier nawierzchniowy nabłyszczający- ładnie nabłyszczał paznokcie, szybko wysychał i w połączeniu z odżywką eveline (jako baza) lakier na moich paznokciach wytrzymywał nawet tydzień, wiec jestem zadowolona. Jestem zadowolona i kupie ponownie (już nawet mam kolejne opakowanie)

My secret matt eyeshadow- biały matowy cień. Rzadko zdarza mi się zużywać cienie, ale tak się stało w przypadku białego cienia. Używałam praktycznie codziennie  na całą powiekę (aż pod łuk brwiowy) w celu rozjaśnienia i do rozcierania cieni. Byłam zadowolona, ale dla mnie biały cień nie ma dużego znaczenia, ponieważ używam głównie do rozcierania. Byłam zadowolona a do tego był bardzo tani. Obecnie mam kilka białych cieni, więc do niego nie wrócę. To co zauważyłam przy tych cieniach fakt, że są strasznie kruche bo pokruszyły mi się na pył dwa cienie z tej samej serii po małych upadkach. Nie wiem czy kupię ponownie (być może jak będę potrzebowała taniego białego cienia to po niego sięgnę)
Moja aktualna pielęgnacja twarzy

Moja aktualna pielęgnacja twarzy

Przepraszam, ze tak mało ostatnio piszę, ale jakoś ciężko mi się ostatnio zabrać. Dzisiaj przygotowałam dla Was post o mojej codziennej pielęgnacji. Zdjęcia nie wyszły najlepiej, ale nie miałam najlepszego światła. Jedne zdjęcia wyszły lepiej inne gorzej. Na tyle ile się dało to starałam się je poprawić w programach. Mam nadzieję, że nie będzie wam to bardzo przeszkadzać. Postaram się też dzisiaj poodpowiadać na komentarze z dwóch poprzednich postów oraz poodwiedzać i nadrobić Wasze blogi. 

A teraz zapraszam Was na post o pielęgnacji twarzy.

 Demakijaż i oczyszczanie


  • BeBeauty płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy- najczęściej obecnie używam właśnie słynnego płynu z Biedronki. Słyszałam o nim mnóstwo pozytywnych opinii i wiedziałam, że ma bardzo dużo zwolenników i teraz sama się zaliczam do tego grona. Płyn ten świetnie zmywa makijaż i nie podrażnia moich oczu, więc spełnia w zupełności moje wymagania.
  • Ziaja ogórkowe mleczko do demakijażu- mleczko używam na zmianę z płynem BeBeauty, ponieważ chcę już je zużyć. Zostało mi już go niewiele i mam nadzieję, że w końcu będę mogła wrzucić go do denka. Nie jest to zły produkt, a wręcz przeciwnie bo bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem, ale ostatnio stałam się bardziej zwolenniczką płynów micelarnych niż mleczek. Jak pisałam to mleczko bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem, nawet przy mocnym makijażu świetnie się spisuje, nie podrażnia i nie szypie w oczy, lekko nawilża, ale jak każde mleczko pozostawia takie uczucie lekko tłustej skóry (jeżeli używacie mleczek to zapewne wiecie o co chodzi) i dlatego ja po jego użyciu zawsze przecieram jeszcze twarz jakimś tonikiem albo płynem micelarnym. Często też używam go w taki sposób, że najpierw zmywam wacikiem z mleczkiem oczy, następnie wmasowuję dłońmi mleczko, żeby rozpuścić podkład a na koniec zmywam to wodą.
  • Alterra olejek Migdały i Papaja- czasami, ale dosyć rzadko do demakijażu używam olejku z alterry. Jeżeli jeszcze nie słyszałyście o metodzie OCM, czyli oczyszczaniu skóry olejami to mogę wam przygotować o tym jakąś notkę. Jest to dosyć czasochłonna i wymagająca metoda, ale jej plusem na pewno jest to, że jest to w pełni naturalna metoda i łagodna a do tego bardzo dobrze radzi sobie z makijażem. Czasami odrobinę olejku wklepuję również w skórę twarzy na noc (sam olejek lub pod krem) Olejek stworzony z przebaczeniem do ciała, ale ma on mnóstwo różnych zastosowań, o których wkrótce Wam napiszę. Jest to zdecydowanie mój ulubieniec (a co do ulubieńców to już niedługo ulubieńcy z 3 ostatnich miesięcy bo zebrało się kilka naprawdę wartych polecenia produktów)
  • Bioderma antybakteryjny żel do mycia twarzy- ten żelu używam zarówno rano jak i wieczorem, ale czasami go pomijam w mojej porannej lub wieczornej pielęgnacji. Bardzo go lubię, ponieważ dobrze oczyszcza moją twarz. Bardzo często stosuję go w momencie, gdy chcę jak najszybciej zmyć makijaż i położyć się spać. Zawsze pomaga mi po imprezie, kiedy wracam nad ranem i jestem tak zmęczona, że najchętniej od razu położyłabym się spać nawet w makijażu. Ale nie ma takiej opcji ! W takich momentach idę szybko do łazienki i zmywam wszystko tym żelem po czym nakładam krem i wtedy dopiero spokojnie mogę się położyć spać. Na obszerniejszą recenzję zapraszam TUTAJ

Tonik

Toników używam zawsze po kontakcie skóry z wodą, ponieważ głównym zadaniem toniku jest przywrócenie prawidłowego pH skóry właśnie po jej kontakcie z wodą. Wiele osób zapomina o tonikach i ich nie używa. Od toników nie mam dużych wymagań bo jak już mówiłam to ma on przywrócić prawidłowe pH skóry.

  • Nivea tonik matujący do cery mieszanej i tłustej- tego toniku używam rano po umyciu twarzy. Tonik jak tonik, nie zauważyłam jakichś specjalnych właściwości matujących. Jego plusem jest brak alkoholu w składzie, który często jest zawarty w produktach matujących do twarzy. Nie zauważyłam też, żeby wysuszał mi twarz ani nie dawał uczucia ściągnięcia twarzy.


  • AA Cera Wrażliwa kojący tonik bezalkoholowy- na noc po umyciu twarzy używam toniku kojącego z aa, ponieważ uważam, że nie ma sensu używać na noc toników matujących itp. Tonik jest łagodny, nie podrażnia, nie daje uczucia ściągnięcia. Ładnie odświeża, koi i przygotowuję twarz do kolejnych zabiegów. 

Peeling


  • Soraya antybakteryjny peeling morelowy- o tym produkcie nie będę dużo mówić. Jest to mój ulubiony jak do tej pory peeling, naprawdę świetny produkt, który dobrze ściera martwy naskórek. Stosuję go raz w tygodniu. Recenzję tego produktu znajdziecie TUTAJ

Serum


  • Marion głębokie nawilżenie serum błyskawiczne- serum używam zazwyczaj raz w tygodniu lub rzadziej. Zazwyczaj w momencie, kiedy potrzebuję ją bardziej nawilżyć lub teraz jak moja skóra lekko się łuszczy po kremie z złuszczającym z Pharmaceris. Czasami dodaje je do masek lub do glinek.Produkt dobrze nawilża twarz i to co mi się w nim najbardziej podoba to jego błyskawiczne wchłanianie. Już chwilę po rozprowadzeniu całkowicie się wchłania i pozostawia twarz całkowicie matową. Świetnie sprawdza się pod makijaż, ale serum jest przeznaczone do stosowania 1-2 razy w tygodniu, więc nie nadaje się do codziennego użytku. 

Krem na dzień


  • Iwostin Purritin krem przywracający nawilżenie- obecnie używam kremu złuszczającego z Pharmaceris, dlatego rano nakładam lekki krem nawilżający z Iwostin, żeby nawilżyć moją twarz. Produkt jest lekki, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania a do tego świetnie sprawdza się pod makijaż. Takie połączenie z kremem Pharmaceris bardzo mi odpowiada. 


  • Barwa siarkowa moc krem matujący- jeżeli potrzebuję matowej cery na dłużej to używam właśnie tego kremu. W połączeniu z pudrem transparentnym z essence moja cera naprawdę dosyć długo pozostaje matowa. O tym kremie również była już recenzja, którą znajdziecie TUTAJ


  • Soraya krem ochronny do twarzy SPF 30- przy stosowaniu kremu z kwasem należy pamiętać o filtrach. Używam go w momencie, kiedy używam podkładu bez filtrów lub w momencie, gdy nie używam żadnego podkładu. Przyznaję, że czasami w okresie jesienno-zimowym zdarza mi się o filtrach zapominać. Natomiast w okresie letnim używałam go codziennie, zwłaszcza podczas opalania i byłam z niego bardzo zadowolona (był nawet moim ulubieńcem). Jak tylko go skończę to planuję kupić filtr, który będzie bardziej matowił moją cerę (myślę o tym z filtrze z La Roche Posay, z którego miałam próbkę)

Krem na noc 


  • Pharmaceris T krem złuszczający z 10% kwasem migdałowym- używany przeze mnie już od jakiś 3 tygodni i już bardzo się z nim polubiłam. Na pewno napiszę Wam o nim recenzję bo jest tego warty. Stan mojej cery podczas stosowania tego kremu znacznie się poprawił i obecnie często mogę sobie pozwolić na wyjście bez podkładu a jedynie z odrobiną korektora i pudru. Moja cera po nim lekko się łuszczy na nosie i pomiędzy brwiami, nad nimi i trochę na czole. Problemem jest wtedy wykonanie makijaży bo większość rzeczy podkreśla suche skórki. 


  • Iwostin Purritin krem przywracający nawilżenie (ten sam, który używam w ciągu dnia)- czasami na noc używam tego kremu nawilżającego z Iwostin. Zazwyczaj wtedy, gdy wiem, że czeka mnie jakiś ważny dzień, wyjście i zależy mi na jak najlepszym nawilżeniu cery i na tym, żeby nie było widać tych suchych skórek na nosie. Wtedy właśnie używam tego kremu a przed nim robię sobie jakąś nawilżającą maseczkę.

Krem pod oczy


  • Flos-Lek żel ze świetlikiem lekarskim i chabrem bławatkiem- to już moje drugie opakowanie żelu z Flos-Leku tylko w innej wersji. Tamten znalazł się w moich ulubieńcach i ten również potwierdził moją opinię o tych właśnie żelach. Polecam dla osób młodych, z niewielkimi problemami pod oczami. Żel łanie nawilża i koi okolicę pod oczami. Używam go zarówno na noc, jak i na noc. Po skończeniu chętnie wypróbuję czegoś innego. Myślałam, żeby pozostać przy Flos-Leku, ale zamiast żelu kupić krem pod oczy. 

Maseczki do twarzy


Tutaj bywa różnie, w zależności od potrzeb mojej skóry. Są to maseczki różnego rodzaju i z różnych firm. W zależności od potrzeb mogą to być maseczki nawilżające, oczyszczające, regenerujące itp. Najczęściej używam maseczek z Ziaji i Bingospa (recenzja maseczek z Bingospa). W ostatnim czasie sięgam zazwyczaj po maseczki z zaiji nawilżające, anty stres i regenerujące  a rzadziej po oczyszczające, ze względu właśnie na łuszczenie się mojej skóry.
Usta

Może nie do końca zalicza się do pielęgnacji twarzy, ale dorzucam tutaj również pielęgnację ust.


  • Nivea Lip Butter- do ust od dawna używam masełko z nivea, które jest genialne i jest to mój wielki ulubieniec. Obecnie mam wersję malinową, ale w zapasie już czeka wersja karmelowa. Póki co nie zamierzam zamieniać tego produktu na nic innego. Świetnie nawilża moje usta i pomaga w momencie, gdy są popękane. Nie raz mi bardzo pomogło. Używam rano, w ciągu dnia i grubszą warstwą na noc. Po prostu świetny produkt, więc jeżeli jeszcze nie miałyście okazji używać to polecam wypróbować. Jedynym minusem jest opakowanie, które jest ładne i ma przypominać mały krem nivea, ale jest bardzo niehigieniczne bo trzeba w nim grzebać palcami. Dlatego poza domem zazwyczaj używam pomadek w sztyfcie.  
Wrześniowe zakupy kosmetyczne

Wrześniowe zakupy kosmetyczne

Dawni nie robiłam większych zakupów kosmetycznych, ale dzisiaj pomimo tej paskudnej pogody zdecydowałam się wyjść z domu na małe zakupy. Oto co udało mi się zdobyć:


Tak więc dzisiaj do mojej kosmetyczki wpadło kilka nowości. Poniżej opiszę wam dokładniej co kupiłam.

Do pielęgnacji włosów zakupiłam:

Joanna Rzepa ampułki wzmacniające do włosów przetłuszczających się, cienkich, delikatnych ze skłonnościami do łupieżu i wypadania. Ten produkt wpadł mi przypadkiem w ręce, a że słyszałam o nim wcześniej kilka opinii to postanowiłam go wypróbować. Mam ostatnio problem z wypadaniem włosów i ma nadzieję, że te ampułki pomogą mi z tym problemem. Ampułki te należy służą do wcierania w skórę głowy.  (7x10ml cena 17,19 zł)

A może znacie jakiś sposób lub możecie mi polecić jakieś produkty na wypadanie włosów ? Najgorzej jest podczas mycia bo wtedy włosy po prostu zostają mi w dłoniach i trwa to już od dłuższego czasu. Dlatego szukam jakiegoś dobrego produktu.

Marion 7 efektów regeneracja i wzmocnienie z olejkiem arganowym. Ampułki te mają za zadanie m.in przywrócić połysk, ułatwić rozczesywanie, nadać miękkość i elastyczność, chronić przed czynnikami zewnętrznymi, regenerację od wewnątrz, wzmocnić i nawilżyć oraz zapobiegać puszeniu się włosów. Stosuje się je od nasady aż po same końce i spłukuje po 2-3 minutach. (5x7ml cena 10,99)

Marion Natura Silk jedwab do włosów. Zawsze stosowałam jedwab z Biosilku, który ma w swoim składzie alkohol dlatego tym razem skusiłam się na ten produkt, który tego alkoholu nie zawiera. Słyszałam o nim pozytywne opinie i podobno jest lepszy od Biosilku.


W moje ręce wpadło też kilka produktów do pielęgnacji twarzy.

Iwostin krem przywracający nawilżenie do skóry tłustej wysuszonej kuracją dermatologiczną. W SP do jutra trwa promocja na kosmetyki Iwostin z serii Purritin oraz na serię niebieską, której nazwy teraz nie pamiętam. Jako posiadaczka cery tłustej używam produkty matujące, przeciw niedoskonałościom czy z kwasami, które mogą cerę wysuszać dlatego ważne jest zapewnienie jej również odpowiedniego nawilżenia. Dlatego skusiłam się na ten krem. Uważam, że świetnie sprawdzi się z kremem złuszczającym z pharmaceris bo przyda mi się w trakcie kuracj coś nawilżającego i kojącego, żeby nie wysuszyć mojej twarzy. (Przeceniony z 34,99 na 24,99)

Pharmaceris krem z 10% kwasem migdałowym na noc. Moja cera jest ostatnio w fatalnym stanie dlatego zamierzam zacząć kurację kwasami. W tym kremie zawartość kwasu migdałowego wynosi 10%. Miałam kiedyś zabieg z wykorzystaniem kwasu migdałowego na pracowni kosmetycznej w szkole z którego byłam zadowolona dlatego mam nadzieję, że ten produkt dobrze się sprawdzi i mi pomoże w przywróceniu mojej cery do normalnego stanu. Osobą, które nigdy nie miały styczności z kwasami polecam na początek wypróbować wersję 5%. Tutaj również załapałam się na promocję, która wynosiła -20%, więc warto było skorzystać (Przeceniony z 39,99 na 31,99)

Dermo Pharma głęboko oczyszczające plastry na czoło i brodę. Mam dosyć sporo zaskórników, więc zobaczymy jak te plastry sobie z nimi poradzą (w promocji 1+1 gratis za 5,59, w jednym opakowaniu mamy dwa plastry)

Dermo Pharma maseczka oczyszczająca z glinka koalinową. Jeszcze jej nie używałam, więc jestem ciekawa efektu. Ma za zadanie oczyszczenie, normalizację sebum i zwężenie porów oraz zapewnia detoks skóry i redukcję trądziku, a w składzie ma koalin, olejek arganowy oraz witaminę A, E i F.  (2x5 ml cena 6,19 zł)



Myślałam, że kupię więcej rzeczy z kolorówki, ale jak widać moje zakupy skupiły się głównie na pielęgnacji. A z kolorówki zakupiłam jedynie kredkę do brwi z essence w odcieniu 02 brown. Podoba mi się to, że ma szczoteczkę na zatyczce. (6,99 zł)




Mój wakacyjny niezbędnik cz.1 Pielęgnacja

Mój wakacyjny niezbędnik cz.1 Pielęgnacja

Zapraszam na kolejny post. Tym razem o wakacyjnych niezbędnikach. 
Jakie produkty według mnie są niezbędne latem ? Zapraszam do czytania 

1. Kremy z filtrem i inne produkty do opalania

Oczywiście niezbędne są kremy z filtrem, olejki i inne produkty do opalania. Latem lubię być opalona i często jeżdżę nad wodę albo nad morze, ale nie zapominam o ochronie. Po lewej stronie macie stosowane przeze mnie produkty w tym roku. Są produkty z większym jak i z mniejszym SPF, używam ich w zależności od potrzeb. Do twarzy używam kremu soraya SPF 30, mam też przyspieszacz opalania soraya, który nie zawiera filtrów dlatego zawsze używam go w połączeniu z jakimś kremem z SPF. Dalej sa dwa olejki jeden s SPF 6 a drugi bez filtrów. Na końcu coś z większym filtrem, czyli sun ozon SPF 20.

Marion- Zielona glina (maseczka) - recenzja

Marion- Zielona glina (maseczka) - recenzja

Zapraszam na kolejną recenzję.

Tym razem maseczka oczyszczająca z zielonej glinki z firmy marion.

Glinka zielona- działanie

Polecana jest dla cer tłustych i trądzikowych.
Ma ona właściwości absorpcyjne, dezynfekujące, gojące oraz regulujące pH skóry.

Glinka doskonale oczyszcza naszą skórę, zamyka pory i łagodzi podrażnienia. Działa odżywczo, dostarczając jej cenne minerały i mikroelementy, doskonale pielęgnuje i regeneruje zmęczoną  cerę.


Produkt ten jest w 100% naturalny. W składzie znajdziemy jedynie solum fullonum, czyli właśnie naszą zieloną glinkę

Cena: Ja za moją zapłaciła 2,99 zł.
Masa: 8g (Opakowanie takiej glinki może nam nawet wystarczyć na dwa użycia)

Copyright © 2014 Moja Kosmetyczna Pasja , Blogger