Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty
Masło Shea o zapachu waniliowym od mydlarni marsylskie.pl- recenzja

Masło Shea o zapachu waniliowym od mydlarni marsylskie.pl- recenzja

Wiem, że zaniedbuję bloga, ale czasu ciągle mało. Dzisiaj natomiast chciałabym Wam zaprezentować masło shea, które testuję już od prawie miesiąca. Masło to dostałam w ramach współpracy z mydlarnią marsylskie.pl. Dzisiaj przedstawię Wam recenzję tego masła, ale w planach mam tez osobny post o maśle shea, jego właściwościach i szerokim zastosowaniu, który prawdopodobnie pojawi się jeszcze w tym miesiący. A co myślę o tym produkcie ? Przekonacie się czytając tego posta. Zapraszam dalej po więcej szczegółów. 


Z kwestii technicznych to producentem tego masła jest firma Najel, ma pojemność 150g, kosztuje 29zł i jest zamknięte w plastikowym, zakręcanym opakowaniu. Możecie je dostać TUTAJ

Jest to naturalne nierafinowane masło shea o zapachu waniliowym, inaczej zwane Karite Mi zapachem przypomina w 100% białą czekoladę. Za każdym razem gdy go otwieram w głowie mam właśnie białą czekoladę. Jest po prostu boski- trochę słodki, ale bardzo przyjemny. Kolor lekko żółty. Bardzo wydajne. Używam dosyć często od miesiąca, a zużycie niewielkie co widać na zdjęciach. Konsystencja jest zbita i twarda. Żeby rozprowadzić je na ciele trzeba najpierw rozgrzać je w dłoniach, wówczas ono topnieje, robi się trochę tłuste i przypomina trochę olejek. Można też wstawić na chwilę do gorącej wody, ale jednak wygodniej i szybciej jest je rozgrzać w dłoniach. I taką metodę właśnie ja stosuję.


Jeżeli chodzi o działanie to stosowałam go głównie na ciało, ale czasami też na usta i kilka razy na twarz. I właśnie na ciele sprawdza się ono u mnie najlepiej. Po rozgrzaniu w dłoniach wsmarowuję je w skórę. Po aplikacji pozostawia tłustą warstwę, ale nie powinno to dziwić w końcu to jest masło. Jednak skóra nie jest po nim tak tłusta jak po oliwce/olejku. Skóra jest po nim bardzo dobrze nawilżona, gładka i miękka. Polecam go zwłaszcza posiadaczką bardzo suchej skóry. Czasami stosowałam go na twarz, gdy wymagała nawilżenia. Początkowo bałam się, że mnie zapcha, zwłaszcza że mam cerę tłustą. Nic takiego jednak się nie stało. Używałam go na noc, a rano cera była nawilżona, wyglądała zdrowo, świeżo i była niesamowicie gładka. Jednak moja cera nie potrzebuje tak czeto, takiego dużego nawilżenia, dlatego używam go do twarzy tylko w ramach potrzeby i sprawdza się świetnie. Stosowałam go też do ust i tam też się świetnie sprawdzało, dobrze nawilżało, a suche, spierzchnięte usta stawały się ładne i gładkie, ale bardzo nie lubię jego tłustej konsystencji na ustach i tego smaku na nich. Dlatego w ten sposób stosuję je bardzo sporadycznie i tylko wtedy jak już moje usta naprawdę potrzebują dobrej pomocy. Wtedy wkracza masło shea. Możne jest też stosować na włosy, ale jeszcze nie próbowałam i nawet czasu na to nie miałam,ale jak tylko zastosuję je na włosy to dam Wam znać jak się sprawdziło.

Podsumowując ten produkt uważam za mój ostatni hit i jestem z niego niesamowicie zadowolona. Sprawdza się zarówno na ciele, włosach jak i ustach. Innych jego zastosowań jeszcze nie sprawdzałam, ale na pewno je wypróbuję bo jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi. Polecam go szczególnie posiadaczkom suchej skóry. Nie polecam osobą, które nie przepadają za tłustymi produktami. A do tego ten cudowny zapach. Po prostu uwielbiam ten produkt i jest on moim ostatnim ulubieńcem. I nie mówię tego wszystkiego tylko dlatego, że go dostałam. To masło jest naprawdę warte uwagi i godne polecenia. Polecam.

Zapraszam do drogerii marsylskie.pl. Można tam znaleźć naprawdę sporo ciekawych rzeczy.


A już niedługo specjalny post o maśle shea. Postaram się tez częściej pisać. Następny post, który mam w planach to denko :) Także zapraszam
Zmywacz do paznokci w żelu od Cztery Pory Roku

Zmywacz do paznokci w żelu od Cztery Pory Roku

Praca, praca, praca i wiele innych obowiązków... Zaniedbuję trochę bloga, ale ostatnio mam naprawdę mało czasu.

Ale dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejny produkt z serii nowości od Cztery Pory Roku. Będzie to zmywacz w żelu. Przyznam, że byłam bardzo ciekawa tego produktu, ponieważ nigdy nie miałam okazji używać żelowego zmywacza, więc byłam ciekawa tego wynalazku :)


Zmywacz zamknięty jest w małym opakowaniu o pojemności 60ml (i nie jest to miniaturka tylko pełnowymiarowe opakowanie). Cena takiego zmywacza to ok 6zł. Dla mnie takie małe opakowanie jest fajnym rozwiązaniem, zwłaszcza podczas podróży i na pewno jak tylko skończy mi się ten zmywacz to będę do niego przelewać jakieś inne produkty. Takie opakowanie na pewno nie zajmie dużo miejsca w naszej wyjazdowej kosmetyczce. 

Jak sama nazwa wskazuje, konsystencja jest gęsta i żelowa.. W składzie znajduje się aceton (co na pewno nie wszystkim się spodoba), ale zawiera też m.in glicerynę i olejek lemongrass, które mają za zadanie nawilżać. Jednym z jego plusów jest cudowny cytrusowy zapach, który jest wyczuwalny podczas zmywania i pozostaje na naszych paznokciach. Zmywacz nie wysuszył moich paznokci ani skórek, ale też ich nie nawilżył

Niestety ten produkt mnie trochę rozczarował i chyba najmniej go polubiłam z całej tej paczki od Cztery pory Roku (już wkrótce kolejne recenzje). Jako zmywacz sprawdza się dosyć przeciętnie. O ile z jaśniejszymi lakierami czy odzywkami radzi sobie całkiem nieźle, to już z ciemnymi lakierami już gorzej. Z piaskami i brokatami trzeba się nieźle namęczyć. 

Żeby zmyć lakier z jednego paznokcia muszę nałożyć większą ilość produktu. Niestety płatek szybko wysycha i praktycznie nie da się nim zmywać, dlatego przy każdym paznokciu muszę dokładać żelu. Dzięki żelowej konsystencji miał być wydajny, ale póki co muszę zużywać go dosyć dużo, żeby zmyć lakier ze wszystkich paznokci. Niestety trochę się trzeba z nim namęczyć, żeby zmyć lakier. Ja go nakładam na płatek i od razu przykładam do paznokcia (zanim jeszcze wchłonie się w płatek kosmetyczny), wtedy zmywanie wychodzi łatwiej, ale niestety nie jest to najlepszy zmywacz jaki miałam. Gdybym miała go ocenić to dałabym mu trójeczkę. Nie jest najgorszy, ale też mnie jakoś nie zachwycił.



Miałyście już ten zmywacz ? Może macie o nim inne zdanie ?
Żel do usuwania skórek od cztery pory roku

Żel do usuwania skórek od cztery pory roku

Na wstępie życzę Wam wszystkim wesołych, spokojny i rodzinnych Świąt Wielkanocnych :)

A dzisiaj przychodzę do Was z recenzją nowości na wiosnę od Cztery Pory Roku. Jak widać po tytule pod lupę biorę dzisiaj żel do usuwania skórek 3w1. Jak się u mnie sprawdzał przez okres używania ? Tego dowiecie się w dalszej części postu. Zapraszam do czytania. 


Na początek zacznijmy od sprawdzenia zapewnień producenta. Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć co gwarantuje producent, jak należy używać produktu, jaki jest jego skład i dowiedzieć się o ostrzeżeniach w stosowaniu tego specyfiku.

Jak można się dowiedzieć z opakowania, produkt trzeba nałożyć na 60 sekund, po upływie czasu odsunąć skórki i dokładnie spłukać ciepłą wodą z mydłem. Nie należy stosować na uszkodzoną lub wrażliwą skórę, bezwzględnie unikać kontaktu z oczami (może powodować utratę wzroku !), nie stosować częściej niż 2 razy w tygodniu.


Sam produkt zamknięty jest w bardzo wygodnym opakowaniu w formie pisaka, który ułatwia aplikację. Wystarczy tylko przekręcić dolną część pisaka, a produkt pojawia nam się na pędzelku i możemy go w bardzo łatwy sposób nałożyć i przy użyciu pędzelka wmasować w skórki. Taka forma jak najbardziej mi odpowiada i za to duży plus. Jest naprawdę wygodny i praktyczny. Niestety nigdzie nie znalazłam informacji o pojemności tego żelu, nie da się też kontrolować pozostałej ilości w pisaku. Napisy na pisaku strasznie się ścierają. O ile tutaj jeszcze są widoczne, to na pisaku z odżywką starły się już całkowicie. Jest to o tyle kłopotliwe, że jeżeli posiadamy oba pisaki i nie trzymamy ich w pudełeczku (a zajmuje ono jednak niepotrzebnie miejsce) to trudno rozpoznać oba pisaki i łatwo o pomyłkę. Można je rozpoznać po zapachu i konsystencji, ale jednak wolałabym od razu wiedzieć, który jest który. Na zatyczce znajduje się taka gumowa końcówka, którą można by nią się posłużyć do odsuwania skórek, ale jest trochę chwiejna, może wypaść i jednak dużo lepiej sprawdza się drewniany patyczek. Ale to już kwestia indywidualna bo może akurat Wam ta gumowa końcówka przypadnie do gustu. Ja wolę coś stabilniejszego i twardszego, czyli patyczek. 


Przejdźmy do najważniejszego, czyli działania. Próbowałam tego produktu do skórek na dłoniach, jak i na stopach. Na dłoniach, gdzie skórki mam dosyć delikatne i cienkie sprawdza się świetnie. Bardzo fajnie zmiękcza, nawilża i pomaga w ich odsunięciu i usunięciu. Niestety na stopach, gdzie skórki są już grubsze i twardsze ich usunięcie przy użyciu pisaka jest już trudniejsze. Niestety średnio radzi sobie z twardszymi skórkami. Ja jednak znalazłam na to sposób i nakładałam go po kąpieli, kiedy skórki były już trochę zmiękczone. Za to przyznaję mu minusa. 

Poza tym ma przyjemną, żelową konsystencję, nie rozlewa się, łatwo aplikuje i jest jest bezzapachowy. W składzie ma 10% gliceryny i 3% aloe vera. Nie wysusza i nie powoduje pieczenie. U siebie nie zauważyłam też żadnego podrażnienia z jego strony. 

Produkty już zaczęły się pojawiać w drogeriach. Jest dostępny w Rossmannie, Hebe, drogeriach koliber i w Carrefourze. Ja widziałam niedawno w Rosmannie. Nie potrafię sobie przypomnieć ceny, ale był bardzo tani, jak wszystkie produkty Cztery Pory Roku. 


Podsumowując jest to przyzwoity produkt, z którym się polubiłam. To co mu mogę zarzucić i co jest jego największym minusem to fakt, że nie radzi sobie z twardszymi i grubszymi skórkami. Dlatego zdecydowania wolę go używać na dłonie, gdzie moje skórki są znacznie delikatniejsze. Jeżeli nie macie twardych i grubych skórek to na pewno również się z nim polubicie bo jak już pisałam żel ten ładnie je zmiękcza, ułatwia odsunięcie/usunięcie i nie podrażnia. Przy twardszych skórkach polecam przed manicurem/pedicurem kąpiel i wtedy żel nie będzie sprawiał większych problemów. Od strony przyszłej kosmetyczki mogę dodać, ze tradycyjnie przy zabiegach manicure zawsze się wykonuje kąpiel, a następnie nakłada preparat na skórki. Do tego bardzo wygodny opakowanie i aplikator. Ja mimo wszystko jestem na tak i pewnie, gdy już mi się skończy to sięgnę po niego ponownie. Na razie przy regularnym używaniu od miesiąca czy dwóch jeszcze się nie skończył, tak więc jest wydajny, a cena zachęcająca.


Jeszcze raz Wesołych Świąt :)
Cztery Pory Roku- krem glicerynowy do rąk wiśnia japońska, czyli moja nowa kosmetyczna miłość :)

Cztery Pory Roku- krem glicerynowy do rąk wiśnia japońska, czyli moja nowa kosmetyczna miłość :)

Przyszła wreszcie pora na recenzję pierwszego produktu, który znajdował się w cudownym pudełeczku od Cztery Pory Roku. Na pierwszy ogień idzie krem, który towarzyszy mi codziennie i jest ze mną niemal wszędzie :)


Mowa tu o kremie glicerynowym o przecudnym zapachu wiśni japońskiej. Z kremami tej firmy miałam już okazję nie raz się spotkać, ale bardzo dawno już ich nie używałam. I sama nie wiem dlaczego, ponieważ kremy te są naprawdę bardzo dobre.
Dzięki tej współpracy miałam okazję do nich wrócić i przypomnieć sobie za co je lubię i na nowo je pokochać.

Ten krem to nie jest żadna nowość, jest dostępny już dosyć długo na rynku, ale różnicą jest to, że jest to pomniejszona wersja tego kremu. Tubka jest mała, wygodna,miękka, dzięki czemu łatwo wydobyć produkt, a pojemność pomniejszonego opakowania to 50ml. Opakowanie jest naprawdę bardzo zgrabne, zajmuje niewiele miejsca, dlatego możemy je mieć zawsze przy  sobie i zmieści się nawet do małej torebki. Ja ten krem mam zawsze na biurku przy łóżku, jak gdzieś wychodzę to wrzucam go do torebki, tak więc zawsze jest ze mną.

Konsystencja kremu jest lekka, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy za co daję mu ogromny plus. A zapach ma nieziemski. Po prostu cudo. Jest subtelny, delikatny, przyjemny i nie duszący, a do tego dosyć długo utrzymuje się na dłoniach. Już dawno nie miałam kremu do rą, którego zapach podobał mi się aż tak bardzo. Aż czasami siedzę i wąchał dłonie po posmarowaniu nim.  W składzie zawiera m.in witaminę F, olej canolla, glicerynę i wiśnię japońską.


A jak jest z jego działaniem ? A więc kremik ten bardzo dobrze nawilża, wygładza i zmiękcza dłonie. Są po nim bardzo delikatne, mięciutkie i przyjemne w dotyku. Czego chcieć więcej ? Pewnie pomyślicie, że go tak zachwalam bo dostałam go za darmo. Tak dostałam go za darmo, ale to nie zmienia faktu, że się w nim zakochałam od pierwszego użytku. Zapewne wrócę do niego jak się skończy i za własnie pieniądze go kupię. A trzeba przyznać, że cenę ma zachęcającą bo ok 3zł, a jego większa wersja to koszt ok 4-5 zł (130ml). Do tego jest bardzo wydajny, dzięki swojej lekkiej formule bo naprawdę nie trzeba go dużo nakładać, aby wystarczyło na całe dłonie. Nie uczulał ani nie podrażniał. Idealny do codziennego stosowania, czy do użytku po każdym kontakcie z wodą.


Dodam jeszcze, że roku cierpię na różnego rodzaju uczulenia i na moich dłoniach co jakiś czas pojawiają się różnego rodzaju wysypki, skóra robi się czerwona, szorstka, robi mi się taka skorupa i czasami nawet zaczyna pękać (sama nie wiem czy to aby nie jest AZS). Czasami mogliście zobaczyć moje zaczerwienione dłonie na zdjęciach ze zdobieniami. Dlatego ciągle jestem pod opieką alergologa, co chwilę dostaję jakieś nowe maści. Tak, wiec moja skóra jest bardzo wymagająca i po tych wszystkich maściach, po całym leczeniu była bardzo zniszczona, szorstka i stosuję dużo kremów nawilżających, przeznaczonych dla alergików i dla osób z AZS. Ciągle nie mogłam się pozbyć tej suchej i szorstkiej warstwy z wewnętrznej strony dłoni, a do tego była ona trochę pomarszczona i wyglądała na skórę osoby dużo starszej niż jestem. W momencie, gdy zaleczyłam maściami wszystkie objawy to zaczęłam smarować je tym kremem. Już wtedy poczułam, że zaczyna robić się gładsza. Potem do tego dorzuciłam dosyć częste peelingi dłoni, żeby trochę złuszczyć tą suchą warstwę, przy czym ciągle smarowałam dłonie tym kremem. Dzisiaj jest już o wiele lepiej. Moje dłonie są bardzo gładkie i delikatne, skóra jest jeszcze trochę pomarszczona, ale nie jest to już aż tak widoczne. Dawno nie miała tak ładnej i gładkiej skóry dłoni. Od dłuższego czasu nie miałam żadnego zaostrzenia ani wyprysku, ale ciągle się boję, że to wróci i jak tylko dostrzegam coś niepokojącego to od razu sięgam po maści. Ten krem naprawdę pomógł mi doprowadzić moje dłonie do dobrego stanu i za to go pokochałam. Zastrzegam jednak, że zaczęłam go używać na zaleczoną skórę, beż wyprysku, bez żadnych zmian. To nie jest tak, że to cudowny lek na alergie. Jak już mówiłam używałam go w momencie zaleczenia skóry, która po tych wszystkich zmianach alergicznych, lekach i maściach była strasznie sucha, pomarszczona i jej wierzchnia warstwa tworzyła taką suchą jakby skorupę. I ten krem w połączeniu z peelingiem sprawdził się rewelacyjnie. Od tego momentu zasługuje na miano mojego ulubieńca !



I tak oto zakończę ten jakże długi post :) Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam.
Słodkie migdały i biała glinka, czyli kąpiel z BingoSpa

Słodkie migdały i biała glinka, czyli kąpiel z BingoSpa

Jak pewnie wiecie dostałam do testów kosmetyki od BingoSpa i dzisiaj przyszła pora na recenzję pierwszego z nich. Na pierwszy ogień pójdzie żel pod prysznic słodkie migdały i biała glinka. Z góry uprzedza, że na moją ocenę nie miał wpływu fakt dostania tych kosmetyków za darmo. 

Jak się sprawuje ten żel ? Jeżeli chcecie się dowiedzieć to zapraszam na dalszą część postu :)


Żel mieści się w prostym, plastikowym, przezroczystym opakowaniu, dzięki czemu łatwo kontrolować ilość żelu, która nam pozostała. Pojemność opakowania wynosi 300ml, jego cena katalogowa to 7,5zł, a na stronie BingoSpa można go zakupić za jedyne 2,9zł TUTAJ. Cena na pewno jest bardzo zachęcająca. Można go też spotkać stacjonarnie, ale niestety jest dostępny w bardzo nielicznych sklepach. 

Konsystencja żelu przypomina delikatne mleczko, bardzo dobrze się rozprowadza, niestety słabo pieni. Ma delikatny, mleczny kolor. 


Skład:

Na poniższym zdjęciu możecie dokładniej przyjrzeć się składowi tego produktu. Jak widać na drugim miejscu w składzie ma SLS, co pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu. Niestety większość żeli ma w składzie SLS. Ja jednak nie przywiązuję do tego zbytniej uwagi. 

W dalszej części składu znajduje się biała glinka i ekstrakt migdałowy. Więcej na temat tych składników i ich właściwości znajdziecie w opisie produktu na stronie producenta (link podałam Wam już nieco wyżej)


Co mogę powiedzieć o zapachu ? Na początku nie byłam przekonana do tego zapachu, ale już podczas pierwszej kąpieli zaczynałam się do niego przekonywać, a z każdą kolejną kąpielą zaprzyjaźnialiśmy się coraz bardziej. Zapach nie jest chemiczny, jest bardzo delikatny, subtelny, słodki i naprawdę pachnie migdałowo. Świetny na okres jesienno-zimowy. Co prawda wyglądając teraz przez okno to bardziej zbliżamy się do wiosny, ale mimo wszystko zostanie ze mną do końca i będzie umilać czas podczas tej wiosennej aury.

Dodam, że żel ten jest bardzo wydajny bo towarzyszy mi niemal codziennie od ponad miesiąca, a jego zużycie możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu.













Żel bardzo dobrze oczyszcza ciało, nie podrażnia skory, nie wysusza jej, ale niestety zapach nie utrzymuje się długo na naszej skórze i praktycznie znika tuż po kąpieli. Dla mnie jednak nie jest to duży minus, ponieważ i tak po kąpieli zawsze używam balsam, który zazwyczaj ma zupełnie inny zapach. Nie zauważyłam jakiegoś szczególnego wpływu na moją skórę, ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby dobrze oczyszczał, pachniał i nie wysuszał ani nie podrażniał skóry. Właściwości pielęgnacyjne, nawilżające i odżywcze zostawiam innym produktom kosmetycznym.

Podsumowując jest to bardzo przyjemny w użytkowaniu produkt, który bardzo fajnie się u mnie sprawuje. Do jego minusów można by zaliczyć obecność w składzie SLS i to, że słabo się pieni. Więcej minusów nie widzę. Uważam, że to dobry, tani produkt, wart wypróbowania (zwłaszcza, jeżeli lubicie zapach migdałów) i znacznie umilający nam codzienne kąpiele, które już same w sobie są przyjemne i relaksujące.

Na koniec zapraszam Was serdecznie do internetowego sklepu BingoSpa, można tam znaleźć dużo ciekawych produktów :)



Balea Kokos i Nektarynka- żel pod prysznic

Balea Kokos i Nektarynka- żel pod prysznic

Cześć Wam :) Jak za pewne zauważyłyście na blogu pojawiło się zupełnie nowe, rozwijane menu. Mam nadzieję, że Wam się podoba i pozwoli to na szybsze wyszukiwanie najbardziej interesujących Was postów. Na blogu jest już ponad 100 postów, więc ciężko było by tak przeszukiwać całe archiwum, a takie rozwiązanie będzie z pewnością wygodniejsze. Menu nie jest jeszcze skończone bo pewnie pozmieniam jakieś kolory. Wszystkie podkategorie nie działają jeszcze, ale to dlatego, że nie do wszystkich powstały posty (to się na pewno zmieni). Nowe menu to dopiero początek zmian, ponieważ od dłuższego czasu chodzi mi po głowie zmiana grafiki i powoli to wcielam w życie. Na razie jest nowe menu, a nad grafiką jeszcze pracuję i testuję różne rozwiązania. Jak osiągnę zadowalający mnie efekt to na pewno pojawi się na blogu. Jak to się mówi "kobieta zmienną jest", więc czas na zmiany bo obecny szablon już mi się znudził. 

Ale dzisiaj nie o tym. Przychodzę do Was z recenzją jednego z żeli firmy Balea. Od roku regularnie goszczą one w mojej łazience i nie pamiętam kiedy używałam jakiegoś innego żelu. Za każdym razem zachwycam się nimi na nowo. Z każdym nowym zapachem jestem nimi zauroczona na nowo. Obecnie używam żelu o zapachu kokosa i nektarynki, dlatego dzisiaj kilka słów właśnie o nim.



Żel zamknięty jest w standardowym opakowaniu, jego pojemność to aż 300 ml, a cena to jedyne 0,65 Euro, czyli tak naprawdę kosztuje grosze. Dostępny jest w drogeriach DM. Można również zakupić go poprzez internet, ale tutaj cena jest trochę droższa i dochodzi nam do tego przesyłka, ale naprawdę warto.

Konsystencja jak przy większości żeli, bardzo dobrze się rozprowadza i pieni. Do tego jest wydajny bo nie trzeba dużej ilości żelu do dokładnego umycia naszego ciała. Żel ma kolor taki jasno pomarańczowy, pastelowy (czego może tak dokładnie nie widać na zdjęciach)


A zapach ? Zapach jest po prostu wspaniały, rewelacyjny, cudowny, nieziemski i mogłabym tak dalej pisać bo po prostu go uwielbiam. Ten zapach chyba jest moim ulubionym zapachem z dotychczas używanych żeli Balei. Zakochałam się w nim od pierwszego użycia. Nie wyczuwam w nim za bardzo kokosu, jest bardzo świeży, bardziej owocowy i świetny sprawdziłby się w okresie letnim. Zapach ten podczas kąpieli unosi się po całej łazience.

Poniżej możecie przyjrzeć się dokładniej jego składowi:


Ja od żeli nie wymagam dużo. Najważniejszy jest zapach i to, aby nie podrażniał mojej skóry. Ten żel doskonale oczyszcza, daje uczucie takiego orzeźwienia, nie podrażnia i pachnie cudownie. Sam zapach nie utrzymuje się długo na skórze, ale jak dla mnie nie jest to minusem, ponieważ i tak zawsze po kąpieli używam balsamu. Sama kąpiel to już dla mnie sama przyjemność i chwila relaksu, ale takie żele jeszcze bardziej umilają tę chwilę.

Wszystkim mogę polecić ten żel, ale również inne wersje zapachowe, ponieważ każda na swój sposób wyjątkowa i niepowtarzalna.
PharmaCF Cztery Pory Roku- Zimowy peeling do rąk

PharmaCF Cztery Pory Roku- Zimowy peeling do rąk


 Od producenta

Zimowy peeling do rąk, to kompozycja żurawiny oraz soli morskiej. Taki skład sprawi, że nawet najbardziej zniszczone ręce staną się jedwabiście gładkie i odzyskają swój naturalny blask.
Zimowy peeling do rąk regenerujący zawiera:
- drobinki soli morskiej, które delikatnie wygładzają i złuszczają naskórek
- olej kokosowy i sojowy oraz masło shea o działaniu intensywnie nawilżającym, odżywczym i regenerującym. 


Pojemność: 50ml
Cena:  ja kupiłam go za ok 10 zł w zestawie z kremem z tej samej serii
Dostępność: drogerie, supermarkety

Skład

W składzie m.in sól morska, parafina, olejek kokosowym olejek sojowy, masło shea i glceryna.

Konsystencja: typowa dla peelingu, gęsta z zawartością delikatnych drobinek.

Zapach: ja mam wersję żurawinową i jest niesamowita, uwielbiam ten zapach. Jest bardzo ciepły i przyjemny. Wiem, ze dostępna jest jeszcze jedna wersja zapachowa.


Wydajność: Jest wydajny, chociaż używam go sporadycznie, ale wystarczy niewielka ilość, aby wykonać peeling dłoni.


Moja opinia: Peeling ten jest delikatny, ale bardzo skuteczny. Jest słabszy od peelingu do ciała, ale właśnie peelingi do dłoni są zazwyczaj delikatniejsze. A ten działa tak jak powinien, czyli bardzo dobrze ściera, wygładza oraz pozostawia nasze dłonie bardzo miękkie. Do tego ma bardzo wygodne opakowanie, dzięki czemu możemy łatwo wydobyć produkt, a także zużyć go do końca. W składzie na pierwszym miejscu można znaleźć sól morską, parafinę, która działa okluzyjnie, olejek kokosowy, olej sojowy, masło shea i gliceryna, a do tego nie zawiera parabenów. Jak dla mnie skład jest zdecydowanie na plus. Na pewno zaletą tego peelingu jest to, że sól w nim zawarta nie rozpuszcza się pod wpływem masażu. Do tego ten cudowny zapach niska cena i wydajność. Jak dla mnie produkt idealny. Dodam również, że krem z tej serii także bardzo polubiłam, ale niestety już go zużyłam. Na pewno kupię te produkty ponownie. Polecam wszystkim :)
Balsam do ciała Balea brazylijskie mango

Balsam do ciała Balea brazylijskie mango

Na wstępie przepraszam Was za to, że ostatnio rzadziej pojawiają się posty. Po prostu ostatnio ciężko mi się jest za cokolwiek zabrać. Chyba się trochę rozleniwiłam :D Postaram się pisać częściej a dzisiaj zapraszam na recenzję balsamu z Balei.

Produkt ten zdążyłam już zużyć i w następnym miesiącu pojawi się w denku. 


Od producenta

Balsam przeznaczony do codziennej pielęgnacji wszystkich rodzajów skóry.
Delikatny balsam do ciała dodatkowo wzbogacony wyciągiem z roślinnych olejków i gliceryną chroni skórę przed wysychaniem i intensywnie ją nawilża.
Daje skórze miękkość i delikatność. Egzotyczny, letni zapach brazylijskiego mango umila stosowanie.
Nie zawiera alkoholu oraz parafiny. 
(źródło: wizaż.pl)

Pojemność: 200 ml
Dostępność: Drogeria DM
Cena: ok 2 euro ? ( nie jestem pewna)

Dla osób, które znają język niemiecki załączam zdjęcie z tyłu opakowania:


Skład



Moja recenzja:

Opakowanie: plastikowa, miękka tubka z zamknięciem typu "klik" o pomarańczowej szacie graficznej. Łatwo można wydobyć produkt ze środka i zużyć do końca. Opakowanie bardzo poręczne i wygodne.


Konsystencja: delikatna, niezbyt gęsta, lekko wodnisto-kremowa. Łatwo się rozprowadza i wystarczy niewielka ilość na daną partię ciała. Nie jest to jednak typowy balsam bo ma dosyć wodnistą konsystencję. Dosyć szybko się wchłania.


Zapach: delikatny zapach mango, który na początku bardzo mi się podobał, ale później zaczął mnie już męczyć i chciałam go jak najszybciej zużyć.

Wydajność: tak jak pisałam wcześniej, dzięki jego konsystencji wystarczała już niewielka ilość, aby rozprowadzić go na danej partii ciała, dzięki czemu produkt był bardzo wydajny. Jak dla mnie aż za bardzo wydajny bo męczyłam się z nim całe wakacje i w te wszystkie ciepłe dni. 


Moja opinia: ten balsam dobrze sprawdzał się w wakacje podczas upałów, gdy wszystkie gęste balsamy zazwyczaj spływają z naszego ciała. On dzięki lekkiej konsystencji w taką pogodę sprawdzał się dosyć dobrze. Jeżeli chodzi o nawilżenie to pod tym względem szału nie ma. Może ją tak delikatnie nawilżał, ale naprawdę delikatnie dlatego nie polecam go dla osób o suchej skórze. Na pewno nie nada się też na okres jesienno-zimowy, ponieważ uważam, że wtedy najlepiej sprawdzają się balsamy i masła o gęstej konsystencji, które bardzo dobrze nawilżają nasze ciało. Jak dla mnie ten produkt znajduje swoje zastosowanie jedynie podczas upałów. Z tego co pamiętam to znalazł się on w moich wakacyjnych niezbędnikach, ale to właśnie ze względu na konsystencję, która dobrze się w takich warunkach sprawdzała. Jak napisałam już wcześniej zapach początkowo mi się podobał, ale później stał się dla mnie bardzo męczący i pod koniec miałam już tego produktu dość. Produkt był bardzo, ale to bardzo wydajny i jak już chciałam, żeby wreszcie się skończył to jeszcze go tam było naprawdę sporo. Smarowałam się nim kilka razy dziennie, żeby tylko go wykończyć i na szczęście powędrował już do mojego następnego denka, które już się powoli zbiera. I pomimo, że w wakacje sprawdzał się dobrze to w mojej pamięci zapadnie jako znienawidzony balsam, którego tak bardzo mnie drażnił i nie mogłam się go pozbyć. Dlatego już do niego nie wrócę. Na szczęście była to seria limitowana, więc na pewno już w moje ręce nie trafi.


Podsumowanie

Produkt dobry na okres letnich upałów, ale na dłuższą metę się nie sprawdza, słabo nawilża a jego zapach zaczyna być drażniący (przynajmniej dla mnie). Podsumowanie przedstawię wam jeszcze na podstawie plusów i minusów.

Plusy:

  • cena
  • początkowo ładny zapach, który długo utrzymuje się na skórze
  • lekka konsystencja, idealna na lato
  • brak alkoholu, parabenów i parafiny
  • wygodne opakowanie
Minusy:
  • dostępność
  • wydajność (pomimo, że wydajność zazwyczaj jest plusem to w tym wypadku ta wydajność okazała się dla mnie minusem)
  • delikatne, ale zbyt słabe i powierzchowne nawilżenie na krótki czas
  • pod koniec zapach zaczyna męczyć

Miałyście okazję używać ten balsam ? Co o nim sądzicie ? 

Złuszczanie naskórka cz.4- Peelingi chemiczne, czyli kwasy AHA, BHA, PHA, TCA oraz inne substancje chemiczne stosowane do złuszczania naskórka

Bardzo dawno temu bo aż w kwietniu zaczęłam serię o złuszczani naskórka, której nie dokończyłam, ale dzisiaj sobie o niej przypomniałam i zapraszam was na trzecią część z tego cyklu.
Dla tych, którzy nie mieli okazji przeczytać poprzednich części to serdecznie zapraszam:

cz.1 Peelingi scrub, enzymatyczne, gommage, peel off, brushing 
cz.2 Peelingi ziołowe
cz.3 Mikrodermabrazja

Jak już widzicie po tytule dzisiaj będzie post o kwasach oraz innych substancjach chemicznych stosowanych do złuszczana naskórka. Trochę tego jest, więc przejdę od razu do rzeczy. mam nadziej, że zainteresuje Was ten temat.

Co to jest i jak działa peeling chemiczny ?

Peelingi chemiczne to złuszczanie zewnętrznych powłok naskórka za pomocą związków chemicznych o działaniu keratolitycznym, takich jak kwas glikolowy, salicylowy, migdałowy, TCA.
Odnawiają skórę, poprawiają jędrność, elastyczność, nawadniają, usuwają przebarwienia. W zależności od rodzaju substancji złuszczającej i jej stężenia mogą mieć działanie powierzchniowe w obrębie warstwy rogowej naskórka lub głębokie sięgające nawet do skóry właściwej.

Substancje stosowane do chemabrazji:

  • kwasy owocowe, czyli alfa-hydroksykwasy (AHA) np. kwas glikolowy, mlekowy, migdałowy
  • beta-hydroksykwasy (BHA) np. kwas salicylowy
  • kwas trójchlorooctowy (TCA)
  • kwas pirogronowy
  • kwas retinowy (kwas witaminy A)
  • fenol
  • rezorcyna
  • gotowe mieszanki tych substancji:
    • roztwór Jessnera
    • Yellow Peel
    • Blue Peel i inne
W gabinetach kosmetycznych stosuje się peelingi bardzo powierzchniowe, których działanie ogranicza się wyłącznie do warstwy rogowej naskórka. Środkami najczęściej wykorzystywanymi w peelingach kosmetycznych są kwasy owocowe, których stężenie jest nie większe niż 35%/. Kwasy owocowe należą do kwasów organicznych dlatego są słabsze i mniej toksyczne w porównaniu z kwasami nieorganicznymi.

Kiedy należy stosować kwasy ?

Najlepszą porą na wykonywanie kwasów jest pora jesienna oraz wczesna wiosna. Kwasów nie wykonuje się w okresie letnim i zimowym. Jest to uwarunkowane pogodą panującą w tych porach roku. Latem przeciwwskazaniem do takiego zabiegu jest wysokie promieniowanie słoneczna z zimą niska temperatura. Kwasy powodują głębsze złuszczanie od tradycyjnych peelingów, dlatego należy odpowiednio chronić naszą skórę, aby uniknąć podrażnień czy też różnego rodzaju przebarwień. Po zabiegach kwasowych należy zapewnić skórze odpowiednią ochronę w postaci kremów z wysokim filtrem.

Ogóle wskazania do stosowania peelingów chemicznych:
  • szorstka, silnie zrogowaciała warstwa rogowa naskórka
  • rogowacenie okołomieszkowe
  • przebarwienia różnego pochodzenia (piegi, plamy soczewicowate, ostuda- przebarwienia pozapalne)
  • blizny
  • rozstępy
  • łojotok
  • trądzik pospolity bez ognisk zapalnych
  • zmiany związane z wiekiem (zmarszczki, utrata jędrności i elastyczności skóry)
Ogólne przeciwwskazania do stosowania peelingów chemicznych:
  • ekspozycja skóry na słońce (po zabiegu zalecane stosowanie preparatów promieniochronnych min. SPF 30)
  • skłonność do bliznowców
  • aktywna opryszczka
  • infekcje skóry
  • ciąża i karmienie piersią
  • trądzik ze zmianami ropnymi
  • aktywne atopowe zapalenie skóry
  • liczne znamiona barwnikowe
  • choroby autoimmunologiczne (kolagenozy, pęcherzyce)
  • uszkodzenia skóry, rany
  • doustne przyjmowanie leków zawierających retinoidy
  • łuszczyca
  • trądzik różowaty
  • leczenie światłem 
Zalecenia po zabiegu:
  • myć skórę sodkami przeznaczonymi do cery wrażliwej
  • przez kilka dni (3-6) stosować kremy ochronne 
  • przez miesiąc po zabiegu bezwzględnie nie wolno się opalać; należy stosować preparaty ochronne z filtrem przeciwsłonecznym o wysokim współczynniku ochrony
Kwasy AHA 

Występują powszechnie w przyrodzie. Można je otrzymać m.in z trzciny cukrowej, mleka, owoców lub mogą być także syntetyzowane metodami chemicznymi. Należą do kwasów rozpuszczalnych w wodzie, dlatego też nie mają zdolności przenikania przez warstwę sebum i wnikania w głąb oraz oczyszczania porów skóry.  Do kwasów AHA zaliczamy kwas glikolowy, mlekowy, migdałowy, jabłkowy, cytrynowy, winowy.

Moc peelingu i jego skuteczność zależy od jego stężenia, pH, podłoża, stanu skóry oraz czasu działania. Im większe stężenie i niższe pH, tym większa moc. 

kwas glikolowy (trzcina cukrowa, winogrona, jabłka, agrest)

Jest kwasem średniej mocy, posiada bardzo małą cząsteczkę dzięki czemu łatwo penetruje warstwę rogową naskórka. Przy niskim stężeniu pH wykazuje działanie pobudzające, złuszczające i ochronę komórkową, natomiast przy wyższym pH wykazuje działanie nawilżające.

Działanie: złuszcza obumarły naskórek, rozluźnia połączenia między martwymi komórkami, ułatwia wchłanianie składników aktywnych, stymuluje fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny, poprawia nawilżenie, spłyca zmarszczki i płytkie zmiany potrądzikowe, hamuje powstawanie przebarwień, reguluje proces wydzielania sebum
Zalecenia: seria 6-8 zabiegów o minimalnym odstępie 10 dni w okresie jesiennym lub wiosennym
Wskazania: starzenie, fotostarzenie, płytkie zmarszczki, skóra łojotokowa, trądzik (postać grudkowa i zaskórnikowa oraz krostkowa o niewielkim nasileniu), skóra sucha i szorstka, przebarwienia, blizny (potrądzikowe), rozstępy
Przeciwwskazania: opryszczka, brodawki, infekcje bakteryjne, choroby zapalne, AZS, trądzik ropowiczy, łuszczyca, świeże blizny, terapie światłolecznicze, alergia na AHA, ciąża, okres laktacji, leczenie pochodnymi wita. A, otwarte rany, zadrapania,bliznowce (przerosłe blizny- keloidy), trądzik skupiony i bliznowcowy, skóra po depilacji

kwas migdałowy (wiśnie, morele, migdały)

Działa wolniej i łagodniej od kwasu glikolowego, ponieważ trudniej wnika do skóry.

Działanie: wygładza, uelastycznia, rozjaśnia przebarwienia, wykazuje działanie bakteriostatyczne, redukuje i reguluje wydzielanie sebum, zmniejsza drobne zmarszczki, wykazuje działanie keratolityczne
Zalecenia: seria 6-8 zabiegów o minimalnym odstępie 7 dni w okresie jesieni lub wiosny
Wskazania: trądzik pospolity, trądzik różowaty, skóra tłusta, skóa łojtokowa, zaskórniki, zapalenie mieszków włosowych, tzw. melasma naskórkowa (ostuda), starzenie się skóry (cera dojrzała), fotostarzenie się skóry, rewitalizacja
Przeciwwskazania: łojotokowe zapalenie skóry, grzybica, łuszczyca, aktywne infekcje wirusowe (aktywna opryszczka,), trądzik w fazie aktywnej, terapia pochodnymi witaminy A (retinol), ciąża, laktacja

kwas mlekowy (mleko, maślanki, jogurt, jabłka, pomidory, piwo)

Stanowi jeden z metabolitów tkanki mięśniowej skóry, jest kwasem średniej aktywności.

Zastosowanie: właściwości złuszczajace i nawilżające, obniża pH skóry, normalizacja procesu rogowacenia, poprawa struktury kolagenu, poprawa  uwodnienia, zwiększenie elastyczności, ujędrnienie

kwas cytrynowy (cytryny 5-7%, owoce cytrusowe, buraki, wini, mleko)

Zastosowanie: do rozjaśniania przebarwień różnego rodzaju

Kwasy BHA

Działanie podobne do działania kwasów AHA, czyli także reguluje on odnowę komórkową skóry, działa złuszczająco poprzez rozluźnienie połączeń międzykomórkowych i usuwa zbędne warstwy zrogowaciałych komórek naskórka. Kwasy BHA są rozpuszczalne w tłuszczach. Do kwasów BHA zaliczamy kwas salicylowy.

kwas salicylowy (kora wierzby, maliny, liście brzozy)

Jest spokrewniony z aspiryną (kw. acetylosalicylowy) i tak jak ona posiada pewne właściwości przeciwzapalne, sprzyja więc procesowi gojenia wyprysków i podrażnień. Jest to kwas rozpuszczalny w tłuszczach, dzięki temu oprócz tego,że złuszcza martwe komórki i powierzchnię naskórka ma także zdolność przenikania przez warstwę łojową i wnikania w głąb oraz oczyszczania porów skóry, a także wnikania w głąb mieszków włosowych, co ma znaczenie w leczeniu trądziku. Nie wymaga neutralizacji.

Zastosowanie: zmiany barwnikowe (ostuda, piegi, przebarwienia pozapalne, plamy soczewicowate). uszkodzenia słoneczne (rogowacenie, przedwczesne starzenie, zmarszczki), blizny (typu zanikowego lub przebarwione), trądzik pospolity (postać zaskórnikowa, grudkowo- krostkowa)

Jego działanie na skórę zależy od stężenia:
  • 10%- działanie keratolityczne
  • powyżej 10%- keratolityczne, jako składnik peelingów, poprawia wchłanianie innych substancji, działanie antyseptyczne, reguluje wydzielanie łoju, spłyca rozszerzone pory skóry
  • powyżej 25%- jest dobrze tolerowany w połączeniu z kwasem azelainowym jako środek w usuwania następstw ciężkich odmian trądziku pospolitego
Alfa-ketokwasy

kwas pirogrnonowy

W skórze występuje jako metabolit węglowodanów, chemicznie pokrewny z kwasem mlekowym, rozpuszczalny w wodzie i alkoholach.
Właściwości sebostatyczne, przeciwbakteyjne, złuszczające i rozjaśniające. Zmniejsza spójność korneocytów warstwy rogowej, w skórze właściwej stymuluje syntezę kolagenu.

Zastosowanie: 40%- łojotokowe zapalenie skóry, przebarwienia pozapalne, trądzik pospolity. 60%- fotostarzenie, blizny potrądzikowe, zaburzenia rogowacenia.
Kwasy PHA

Posiada wszystkie cechy i zdolności charakterystyczne dla kwasów AHA, ale dodatkowo działają łagodniej, posiadają większe cząsteczki. Do tej grupy zaliczamy glukonolakton, glukoheptanolakton, kwas laktobionowy  

kwas laktabinowy, glukonolaktan

Działa bardzo delikatnie, pobudza i regeneruje naskórek, działa nawilżająco i przeciwutleniająco. Duże cząsteczki nie drażnią skóry.

Kwas TCA

Mała cząsteczka szybko i łatwo penetruje naskórek i skórę właściwą, wywołuje koagulację białek i obumieranie komórek oraz ma silne działanie drażniące. W zależności od stężenia oraz ilości zastosowanego kwasu może mieć działanie powierzchniowe, wywołując złuszczanie zewnętrznych warstw naskórka, lub też wnikać znacznie głębiej, docierając do skóry właściwej. Polecany jest w terapii starzenia, do usuwania przebarwień i blizn. Nie wymaga neutralizacji. W stężeniu 35% bywa łączony z kwasem glikolowym. Stosowanie kwasy TCA wymaga nadzoru lekarza, dlatego nie wykonuje się go w gabinetach kosmetycznych.

Wskazania: uszkodzenia słoneczne skóry, rogowacenia słoneczne, przebarwienia pozapalne, ostuda, plamy soczewicowate, bielactwo, drobne zmarszczki mimiczne i dosłoneczne, płytkie blizny potrądzikowe.

Kwas witaminy A (retinowy)

Przyspiesza złuszczania martwych komórek, pobudza podziały w warstwie podstawnej oraz pobudza syntezę kolagenu. Łatwo wnika między komórki, powodując ich odrywanie. Przyspiesza proces keratynizacji.

Fenol

Powoduje głębokie złuszczanie i ma działanie drażniące. Jest najsilniejszym ze środków chemicznych stosowanych do złuszczania naskórka. Wykorzystuje się go do usuwania najgłębszych blizn, zmarszczek i przebarwień. Najczęściej wykorzystywany jest na mniejszych powierzchniach ze  względu na ryzyko powikłań. Peeling przeprowadzany jedynie przez lekarza. 

Rezorcyna

Powoduje powierzchniowe złuszczanie oraz ma działanie drażniące.

Roztwór Jessnera

Roztwór zawierający mieszaninę kwasu salicylowego, kwasu mlekowego i rezorcyny. Penetruje do warstwy brodawkowej skóry właściwej.Głównie stosowany do leczenia zmian z nadmiernym rogowaceniem skóry.
Nakładany jest na skórę warstwami. W zależności od ilości warstw  może oddziaływać na zewnętrzne warstwy naskórka lub też wnikać głębiej aż do warstwy podstawnej. W połączeniu z innym środkiem np 35% kwasem TCA, dociera nawet do górnych pokładów warstwy siateczkowatej skóry właściwej. Stosowany jest do usuwania płytkich zmarszczek, przebarwień, w terapii łojotoku i trądziku pospolitego.

Yeelow Peel

Składa się z kwasu retinowego, azeleinowego, fitowego, kojowego, askorbylu palmitynowego, bisabololu. Przeznaczony do usuwania przebarwień, płytkich zmarszczek, nadmiernego rogowacenie skóry oraz blizn pozapalnych. Głębokość działania, podobnie jak płynu Jessnera, zależy od ilości zastosowanego preparatu.

Wskazania: poprawa wyglądu skóry, wyrównane pigmentacji, zmniejszenie starczych zmian barwnikowych, zmniejszenie rogowacenia skóry związanego z wiekiem, spłycenie drobnych zmarszczek

Blue Peel

Należy do peelingów powierzchniowych, a jego działanie opiera się na zawartości kwasu TCA, w stosunkowo niskim stężeniu (15-20%). Dzięki obecności błękitu metylowego w preparacie podczas zabiegu zachodzi reakcja barwna, która informuje o głębokości złuszczania i umożliwia jego kontrolę. Im barwa staje się ciemniejsza, tym działanie preparatu silniejsze. Blue Peel nazywany jest także chemabrazją kolorową.
Wskazania: odświeżenie skóry twarzy, usunięcie powierzchniowych zmarszczek, usunięcie blizn.

źródło: Joanna Dylewska- Grzelakowska kosmetyka stosowana; Magdalena Kaniewska Kosmetologia podstawy; notatki

***

Ja miałam okazję mieć zabieg z wykorzystaniem kwasu migdałowego na pracowni kosmetycznej podczas zajęć i efekt było widać już po pierwszej serii. Teraz na jesień zamierzam zrobić sobie w domu kurację kwasową z kremem złuszczającym Pharmaceris 10% kwasu migdałowego. Zobaczymy co z tego wyjdzie i może zrobię post o mojej kuracji. 

A wy stosujecie kwasy ? 
Balea Handlotion Sheabutter Arganöl - balsam do rąk arganowy

Balea Handlotion Sheabutter Arganöl - balsam do rąk arganowy

Dawno nie było notki, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać a jak już chciałam coś napisać to miałam pełno innych spraw i zabrakło czasu na notkę, ale już jest. Dzisiaj przychodzę do was  z recenzją balsamu do rąk z Balei.

Pojemność: 300ml 
Cena: ok 2-3 euro ??? (nie jestem pewna)
Dostępność: drogerie DM (ewentualnie przez internet)

Od producenta

Nie będę się bawić w tłumaczenie tekstu z opakowania a nie znalazłam żadnego opisu po Polsku dlatego wklejam tylko dla zainteresowanych i znających język niemiecki zdjęcie z tyłu opakowania. To nie jest tak istotna rzecz w tym produkcie, ponieważ jest to balsam do rąk i chyba każda z nas doskonale wie jakie zadania powinien spełniać tego typu produkt.


Skład

AQUA · GLYCERIN · CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE · BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER · ETHYLHEXYL STEARATE · CETEARYL ALCOHOL · GLYCERYL STEARATE SE · PHENOXYETHANOL · PANTHENOL · GLYCERYL STEARATE CITRATE · HYDROGENATED OLIVE OIL · ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL · ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER · METHYLPARABEN · PARFUM · ETHYLPARABEN · SODIUM HYDROXIDE · COPERNICIA CERIFERA CERA · LINALOOL · CITRONELLOL · LIMONENE · COUMARIN · ALPHA-ISOMETHYL IONONE · CI 15985 · CI 28440 · CI 47005.

Moja opinia

Opakowanie: duża plastikowa buteleczka o pojemności 300 ml z pompką, którą ma zamknięcie dzięki czemu możemy zablokować pompkę. Szata graficzna w kolorach fioletu i pomarańczy.


Konsystencja: nie jest to gęsty krem a bardziej delikatne mleczko o lekko wodno-kremowej konsystencji, które dobrze rozprowadza się a dłoniach. Balsam ma kolor kremowy 

Wchłanianie: dzięki swojej lekkiej konsystencji produkt bardzo dobrze i szybko wchłania się w skórę

Wydajność: produkt używam już od jakichś 3 tygodni i ciągle jest go tam pełno. Jedna pompka wydobywa zbyt dużą ilość produktu dlatego wystarczy niewielkie naciśnięcie pompki aby wydobyć odpowiednią ilość kremu. Wydaje mi się, że starczy mi na bardzo długi okres 

Zapach: delikatny, przyjemny. Trudno mi go opisać. Wolę inne zapachy, ale ten wyjątkowo mnie nie drażni. Następnym razem skuszę się może na jakiś owocowy zapach. Jednak nie wszystkim może się on spodobać, ponieważ jest dość specyficzny.

Działanie/Opinia: to co mi się najbardziej spodobało w tym produkcie gdy po raz pierwszy go zobaczyłam to pompka !!. Uwielbiam produkty z pompką. Od kiedy zaczęłam go używać stoi na biurku obok mojego łóżka tak, że mam do niego bliski dostęp i w każdej chwili mogę go użyć a pompka bardzo ułatwia to zadanie. Za to wielki plus. Jak pisałam wcześniej balsam ma delikatną konsystencję i postać mleczka. Nie jest to typowy gęsty krem do rąk. Produkt bardzo szybko się wchłania, ładnie nawilża i wygładza dłonie. Stopień nawilżenie raczej średni i może nie sprawdzić się u osób z bardzo suchymi dłońmi poszukujących dużego nawilżenia. Kolejnym plusem jest to, że nie pozostawia tłustej warstwy na dłoniach a zapach utrzymuję się na nich stosunkowo długo. Ma bardzo dużą pojemność jak na krem do rąk i jest to produkt bardzo wydajny, który wystarczy nam na długi okres.

Minusem tego produktu jest na pewno dostępność bo jedynie w drogeriach DM, do których nie wszyscy mają dostęp. Chociaż produkty Balei można dostać już internecie to nie jest to opłacalne, ponieważ zazwyczaj mają one dużą przebitkę cenową.


 Podsumowanie

Jest to ciekawy i wart polecenia produkt o średnim stopniu nawilżenia, który ładnie wygładza nasze dłonie, jest wydajny, szybko się wchłania i łatwo rozprowadza nie pozostawiając przy tym lepkiej warstwy. Jeżeli macie możliwość to polecam jego wypróbowanie bo nie jest drogi a starcza naprawdę na długo. Opakowanie po zużyciu zawsze można wykorzystać na jakiś inny produkt.

***
A na koniec pokaże Wam jeszcze jedną rzecz, którą ostatnio dostałam. Jest to takie fajne pudełeczko na płatki i patyczki kosmetyczne. Dzięki pokrywce moje płatki nie będą się teraz kurzyć na biurku. Pudełeczko zakupione w Rossmannie za 6,99 zł. Wydaje mi się, że cena korzystna i opłacało się je kupić.




Soraya balsam do ciała rozświetlająco- nawilżający

Soraya balsam do ciała rozświetlająco- nawilżający

Zapraszam was na kolejną recenzję. tym razem zamierzam wam przedstawić balsam Soraya rozświetlająco- nawilżający

Z góry przepraszam was za grafikę, ale jest w trakcie modernizacji. Znudził mi się już poprzedni wygląd bloga i postanowiłam coś zmienić. Jestem właśnie w trakcie tworzenia nowego nagłówka :)


 Od producenta:

Dzięki obecności rozświetlających drobinek balsam dekoruje ciało, podkreślając jego piękno. Jednocześnie wykazuje działanie modelujące i wyszczuplające oraz skutecznie nawilża skórę. Balsam polecany, aby rozświetlić i wydobyć naturalny blask skóry.

Składniki aktywne:
- drobinki rozświetlające ciało, sprawią, że Twoja skóra będzie jaśniała blaskiem i urodą. Złociste drobinki dekorują ciało, podkreślając jego piękno,

- kwas hialuronowy – doskonale nawilża skórę, wygładza jej powierzchnię, poprawia elastyczność i jędrność. Utrzymuje maksymalne nawilżenie skóry przez wiele godzin,

- pink pepperslim (różowy pieprz) przyspiesza spalanie tłuszczu, pomagając zredukować obwód ciała. Modeluje i wyszczupla sylwetkę. 





Pojemność: 250 ml
Cena: ok 14 zł
Skład:


Moja opinia
Opakowanie: duża, różowa tubka, z ładnym z ładna szata graficzną i zamknięciem na "klik" co na pewno przy takich produktach jest plusem, ponieważ nie trzeba bawić się w odkręcanie i zakręcanie kosmetyku. Takie opakowanie na pewno ułatwia aplikację.

Konsystencja: nie jest ani za za rzadka ani zbyt gęsta, bardzo delikatna i dobrze się rozprowadza na skórze.

Wchłanianie: bardzo dobrze i szybko się wchłania w skórę 

Wydajność: używam go od miesiąca i zużycie nie jest duże. Wystarczy niewielka ilość, aby rozprowadzić kosmetyk na danej partii ciała.

Zapach: słodki, taki cukierkowy i przyjemny zapach. Mi osobiście bardzo przypadł do gustu.


Działanie: balsam zakupiłam na sezon letni w bardzo okazyjnej cenie, żeby stosować go na opaloną skórę i lekko ją rozświetlić. Balsam daje średnie nawilżenie, nie jest to na pewno bardzo mocno nawilżający balsam. Uczucia modelującego i wyszczuplającego nie zauważyła, ale nie ma co liczyć na cuda po takich kosmetykach bo od tego służą ćwiczenia a nie samo smarowanie balsamami (to może być jedynie dodatek). Teraz to co mi się chyba najmniej podoba w tym produkcie. A są to te rozświetlające drobinki, które nie przypadły mi do gustu. Oczekiwałam po tym balsamie dużo ładniejszego efektu rozświetlenia niż to co dostałam. Te "drobinki" to tak naprawdę przypominają brokat, oczekiwałam czegoś delikatniejszego, do tego ten brokat, który pozostaje mi później na ubraniach a po rozsmarowaniu balsamu po całym ciele moje dłonie całe się świecą. Oczekiwałam czegoś delikatniejszego, ładnych, bardzo delikatnych i ładnie rozświetlających drobinek. Niestety tutaj się zawiodłam. Dużo lepszy i delikatniejszy efekt uzyskałam przy balsamie Dove Silki Glow. Efekt tamtego balsamu podobał mi się zdecydowanie bardziej niż to co dostałam tutaj. Był bardzo delikatny a skóra po nim naprawdę bardzo ładnie wyglądała.

 Nie wiem czy coś tutaj zobaczycie, ale właśnie po posmarowaniu, moje dłonie były całe w brokacie.


Podsumowanie

To co mi się podoba w tym balsamie to przede wszystkim zapach. Nawilżenie jest średnie, ale sprawdza się w miesiącach letnich kiedy jest bardzo gorąco, ponieważ wtedy takie wszystkie ciężkie balsamy po prostu z nas spływają To co mi się nie podoba i jest jak dla mnie minusem to te "delikatne drobinki". Mi się ten efekt w ogóle nie podoba. Efektu modelowania i wyszczuplenie również nie zauważyłam, ale jak dla mnie to nie jest zadaniem balsamów. Jeżeli chcemy wymodelować swoją sylwetkę to najlepszym rozwiązaniem będę ćwiczenia a nie balsamy. Myślę, że po skończeniu już do niego nie wrócę. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie te drobinki. to mnie zniechęca do tego produktu.

A wy miałyście może ten balsam ? Co wy o nim sądzicie ?


PS. Robiłam dzisiaj zdjęcia innym aparatem. Co sądzicie o jakości zdjęć ? Jest lepsza niż wcześniej ?
Copyright © 2014 Moja Kosmetyczna Pasja , Blogger