Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aa. Pokaż wszystkie posty
Bardzo spóźnione denko majowe

Bardzo spóźnione denko majowe

Denko miało ukazać się jak zwykle na początku miesiąca, a tym czasem mamy już prawie koniec czerwca, a ja zabrałam się za majowe denko (tu już czerwcowe denko się zbliża) . Czasu tak mało, a tematów na posty tak dużo...


Trochę się tego nazbierało, ale przejdźmy po kolei do każdego produktu.


Balea Jeden Tag Shampop- miałam już ten szampon, ale w wersji malinowej i bardzo go lubiłam. Teraz dostałam jabłkowy i ten zapach jest po prostu boski. W zapachu to się po prostu zakochałam. Szampon dobrze oczyszcza, dobrze się pieni i jestem zadowolona z jego działania. Od dłuższego czasu używam szamponów głównie z Balei i nie narzekam. Szampon ma przede wszystkim umyć włosy, a ważniejsze są odżywki. Zauważyłam, że przy tych szamponach włosy nie przetłuszczają mi się już tak bardzo, jak wcześniej i nie muszę codziennie ich myć. Używam ich regularnie różnych wersji szamponów Balei i przez długi czas pewnie będę ich używać. 

Bale Seidenglanz Spullung- odżywka, która ma za zadanie nabłyszczyć nasze włosy. Używałam głównie podczas mycia włosów metodą OMO. Do tego celu sprawdzała się idealnie. Jest to bardzo lekka odżywka, nie obciąża włosów, nie zauważyłam, żeby specjalnie te włosy nabłyszczała, ale na pewno ułatwiała późniejsze rozczesywanie włosów. Jako lekka odżywka albo odzywka do mycia metodą OMO sprawdza się idealnie. Kosztuje grosze (podobnie jak szampon), ale niestety jest słabo dostępna bo jedynie w drogeriach DM lub poprzez internet, ale wtedy ceny są troszkę wyższe. Być może skuszę się na nią ponownie lub jakąś inną wersję. 

AA cera wrażliwa kojący tonik bezalkoholowy- toni ten jest bezzapachowy, bez dodatku parabenów, barwników i alergenów, czyli stworzony dla osób z cerą wrażliwą. Ja takiej nie mam, ale był taki okres, że taki produkt znalazł się w mojej kosmetyczce. Toników używam po każdym kontakcie z wodą, aby przywrócić naturalne pH skóry (bo takie zadanie ma tonik). Jakichś specjalnych właściwości na mojej cerze nie zauważyłam, ale tonik to ma właśnie za zadanie przywrócić naturalne pH skóry, więc wiele od niego nie oczekuję. Nie wiem czy kupię ponownie. 


Emolium emulsja do kąpieli- od dłuższego czasu zmagam się z różnymi alergiami i wysypkami. Ten produkt często wówczas gościł w mojej wannie. Przede wszystkim koił uczucie swędzenia, pomógł mi również, gdy na całym moim ciele pojawiła się pokrzywka. Woda po nim przybiera lekko białe zabarwienie. Pewnie jeszcze po niego sięgnę bo naprawdę mi pomagał.  

Balea Dusch Peeling- po pierwsze nie podobał mi się jego zapach, był sztuczny, chemiczny i nie czułam w nim w ogóle cytrusowego aromatu. Jako peeling był dosyć delikatny i strasznie się pienił podczas wykonywania peelingu co mnie zdziwiło. Pierwszy raz spotkałam peeling, który się pieni i to bardziej niż żele, które mam. Nie przypadł mi do gustu i nie zakupię go ponownie. 

AA Slime Line 5D brzuch i talia- produkt antycellulitowy przeznaczony na okolicę brzucha i talii, ale ja stosowałam go również na uda. Dostałam go kiedyś na spotkaniu blogerek. Ma fajny cytrusowy zapach i jak już mówiłam stosowałam go również na uda, często przy tym stosowałam taki roller do masażu. Skóra po tym produkcie stała się bardziej miękka i jędrna. Cellulitu może nie zwalczy, ale to proces skomplikowany i wcieranie kremu nie pomoże. Mimo wszystko polubiłam go i może skuszę się na niego ponownie, ale w innej wersji. 

Cztery Pory Roku krem do rąk i paznokci glicerynowy- o tym kremie była już osobna recenzja, którą znajdziecie TUTAJ. Krem ten bardzo dobrze nawilża, wygładza dłonie, ma cudowny, słodki zapach, jest tani, wydajny i ma bardzo praktyczne, małe opakowanie, dzięki czemu idealnie sprawdza się do torebki. Pewnie jeszcze po niego sięgnę. 

BingoSpa maska do twarzy ze 100% olejem winogronowym- o tym produkcie róznież była recenzja TUTAJ . Twarz po tej masce jest nawilżona, gładka i ukojona. Nie podrażnia, nie pozostawia uczucia ściągnięcia, dobrze się rozprowadza, w zapachu przypomina mi zapach herbaty, ma niską cenę i dużą pojemność, dzięki czemu jest niezwykle wydajna. Polecam. 


Mary Kay mascara- w tym tuszu się zakochałam. Moje rzęsy były po nim długie i gruba, a moja mama pytała się czym ja maluję rzęsy bo wyglądam jakbym miała sztuczne doklejone. Nie osypywał się i wytrzymywał na rzęsach cały dzień, ta maskara towarzyszyła mi przez długi czas i jest jedną z lepszych jaką miałam. Niestety cena to ok 70zł, więc się na nią nie skuszę. Ta pochodziła ze spotkania blogerek bo sama pewnie bym tyle pieniędzy nie wydała. 

Virtual Splash Mascara- to jest przeciwieństwo tuszu z Mary Kay. Wcale nie wydłuża, ani nie pogrubia rzęs. Daje bardzo delikatny efekt, więc jeżeli lubicie taki to może Wam przypaść do gustu, ja jednak się z nią nie polubiłam. Efekt naprawdę delikatny, polecam dla osób o długich i gęstych rzęsach do ewentualnego przyciemnienia rzęs. Plusem jest to, że jest rzeczywiście wodoodporny i nie osypuje się. Niestety ten tusz musiałam używać w połączeniu z innym bo sam nie dawał takiego efektu na jaki liczyłam. Za to fajnie sprawdzał się na dolnych rzęsach. 
Moja aktualna pielęgnacja twarzy

Moja aktualna pielęgnacja twarzy

Przepraszam, ze tak mało ostatnio piszę, ale jakoś ciężko mi się ostatnio zabrać. Dzisiaj przygotowałam dla Was post o mojej codziennej pielęgnacji. Zdjęcia nie wyszły najlepiej, ale nie miałam najlepszego światła. Jedne zdjęcia wyszły lepiej inne gorzej. Na tyle ile się dało to starałam się je poprawić w programach. Mam nadzieję, że nie będzie wam to bardzo przeszkadzać. Postaram się też dzisiaj poodpowiadać na komentarze z dwóch poprzednich postów oraz poodwiedzać i nadrobić Wasze blogi. 

A teraz zapraszam Was na post o pielęgnacji twarzy.

 Demakijaż i oczyszczanie


  • BeBeauty płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy- najczęściej obecnie używam właśnie słynnego płynu z Biedronki. Słyszałam o nim mnóstwo pozytywnych opinii i wiedziałam, że ma bardzo dużo zwolenników i teraz sama się zaliczam do tego grona. Płyn ten świetnie zmywa makijaż i nie podrażnia moich oczu, więc spełnia w zupełności moje wymagania.
  • Ziaja ogórkowe mleczko do demakijażu- mleczko używam na zmianę z płynem BeBeauty, ponieważ chcę już je zużyć. Zostało mi już go niewiele i mam nadzieję, że w końcu będę mogła wrzucić go do denka. Nie jest to zły produkt, a wręcz przeciwnie bo bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem, ale ostatnio stałam się bardziej zwolenniczką płynów micelarnych niż mleczek. Jak pisałam to mleczko bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem, nawet przy mocnym makijażu świetnie się spisuje, nie podrażnia i nie szypie w oczy, lekko nawilża, ale jak każde mleczko pozostawia takie uczucie lekko tłustej skóry (jeżeli używacie mleczek to zapewne wiecie o co chodzi) i dlatego ja po jego użyciu zawsze przecieram jeszcze twarz jakimś tonikiem albo płynem micelarnym. Często też używam go w taki sposób, że najpierw zmywam wacikiem z mleczkiem oczy, następnie wmasowuję dłońmi mleczko, żeby rozpuścić podkład a na koniec zmywam to wodą.
  • Alterra olejek Migdały i Papaja- czasami, ale dosyć rzadko do demakijażu używam olejku z alterry. Jeżeli jeszcze nie słyszałyście o metodzie OCM, czyli oczyszczaniu skóry olejami to mogę wam przygotować o tym jakąś notkę. Jest to dosyć czasochłonna i wymagająca metoda, ale jej plusem na pewno jest to, że jest to w pełni naturalna metoda i łagodna a do tego bardzo dobrze radzi sobie z makijażem. Czasami odrobinę olejku wklepuję również w skórę twarzy na noc (sam olejek lub pod krem) Olejek stworzony z przebaczeniem do ciała, ale ma on mnóstwo różnych zastosowań, o których wkrótce Wam napiszę. Jest to zdecydowanie mój ulubieniec (a co do ulubieńców to już niedługo ulubieńcy z 3 ostatnich miesięcy bo zebrało się kilka naprawdę wartych polecenia produktów)
  • Bioderma antybakteryjny żel do mycia twarzy- ten żelu używam zarówno rano jak i wieczorem, ale czasami go pomijam w mojej porannej lub wieczornej pielęgnacji. Bardzo go lubię, ponieważ dobrze oczyszcza moją twarz. Bardzo często stosuję go w momencie, gdy chcę jak najszybciej zmyć makijaż i położyć się spać. Zawsze pomaga mi po imprezie, kiedy wracam nad ranem i jestem tak zmęczona, że najchętniej od razu położyłabym się spać nawet w makijażu. Ale nie ma takiej opcji ! W takich momentach idę szybko do łazienki i zmywam wszystko tym żelem po czym nakładam krem i wtedy dopiero spokojnie mogę się położyć spać. Na obszerniejszą recenzję zapraszam TUTAJ

Tonik

Toników używam zawsze po kontakcie skóry z wodą, ponieważ głównym zadaniem toniku jest przywrócenie prawidłowego pH skóry właśnie po jej kontakcie z wodą. Wiele osób zapomina o tonikach i ich nie używa. Od toników nie mam dużych wymagań bo jak już mówiłam to ma on przywrócić prawidłowe pH skóry.

  • Nivea tonik matujący do cery mieszanej i tłustej- tego toniku używam rano po umyciu twarzy. Tonik jak tonik, nie zauważyłam jakichś specjalnych właściwości matujących. Jego plusem jest brak alkoholu w składzie, który często jest zawarty w produktach matujących do twarzy. Nie zauważyłam też, żeby wysuszał mi twarz ani nie dawał uczucia ściągnięcia twarzy.


  • AA Cera Wrażliwa kojący tonik bezalkoholowy- na noc po umyciu twarzy używam toniku kojącego z aa, ponieważ uważam, że nie ma sensu używać na noc toników matujących itp. Tonik jest łagodny, nie podrażnia, nie daje uczucia ściągnięcia. Ładnie odświeża, koi i przygotowuję twarz do kolejnych zabiegów. 

Peeling


  • Soraya antybakteryjny peeling morelowy- o tym produkcie nie będę dużo mówić. Jest to mój ulubiony jak do tej pory peeling, naprawdę świetny produkt, który dobrze ściera martwy naskórek. Stosuję go raz w tygodniu. Recenzję tego produktu znajdziecie TUTAJ

Serum


  • Marion głębokie nawilżenie serum błyskawiczne- serum używam zazwyczaj raz w tygodniu lub rzadziej. Zazwyczaj w momencie, kiedy potrzebuję ją bardziej nawilżyć lub teraz jak moja skóra lekko się łuszczy po kremie z złuszczającym z Pharmaceris. Czasami dodaje je do masek lub do glinek.Produkt dobrze nawilża twarz i to co mi się w nim najbardziej podoba to jego błyskawiczne wchłanianie. Już chwilę po rozprowadzeniu całkowicie się wchłania i pozostawia twarz całkowicie matową. Świetnie sprawdza się pod makijaż, ale serum jest przeznaczone do stosowania 1-2 razy w tygodniu, więc nie nadaje się do codziennego użytku. 

Krem na dzień


  • Iwostin Purritin krem przywracający nawilżenie- obecnie używam kremu złuszczającego z Pharmaceris, dlatego rano nakładam lekki krem nawilżający z Iwostin, żeby nawilżyć moją twarz. Produkt jest lekki, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania a do tego świetnie sprawdza się pod makijaż. Takie połączenie z kremem Pharmaceris bardzo mi odpowiada. 


  • Barwa siarkowa moc krem matujący- jeżeli potrzebuję matowej cery na dłużej to używam właśnie tego kremu. W połączeniu z pudrem transparentnym z essence moja cera naprawdę dosyć długo pozostaje matowa. O tym kremie również była już recenzja, którą znajdziecie TUTAJ


  • Soraya krem ochronny do twarzy SPF 30- przy stosowaniu kremu z kwasem należy pamiętać o filtrach. Używam go w momencie, kiedy używam podkładu bez filtrów lub w momencie, gdy nie używam żadnego podkładu. Przyznaję, że czasami w okresie jesienno-zimowym zdarza mi się o filtrach zapominać. Natomiast w okresie letnim używałam go codziennie, zwłaszcza podczas opalania i byłam z niego bardzo zadowolona (był nawet moim ulubieńcem). Jak tylko go skończę to planuję kupić filtr, który będzie bardziej matowił moją cerę (myślę o tym z filtrze z La Roche Posay, z którego miałam próbkę)

Krem na noc 


  • Pharmaceris T krem złuszczający z 10% kwasem migdałowym- używany przeze mnie już od jakiś 3 tygodni i już bardzo się z nim polubiłam. Na pewno napiszę Wam o nim recenzję bo jest tego warty. Stan mojej cery podczas stosowania tego kremu znacznie się poprawił i obecnie często mogę sobie pozwolić na wyjście bez podkładu a jedynie z odrobiną korektora i pudru. Moja cera po nim lekko się łuszczy na nosie i pomiędzy brwiami, nad nimi i trochę na czole. Problemem jest wtedy wykonanie makijaży bo większość rzeczy podkreśla suche skórki. 


  • Iwostin Purritin krem przywracający nawilżenie (ten sam, który używam w ciągu dnia)- czasami na noc używam tego kremu nawilżającego z Iwostin. Zazwyczaj wtedy, gdy wiem, że czeka mnie jakiś ważny dzień, wyjście i zależy mi na jak najlepszym nawilżeniu cery i na tym, żeby nie było widać tych suchych skórek na nosie. Wtedy właśnie używam tego kremu a przed nim robię sobie jakąś nawilżającą maseczkę.

Krem pod oczy


  • Flos-Lek żel ze świetlikiem lekarskim i chabrem bławatkiem- to już moje drugie opakowanie żelu z Flos-Leku tylko w innej wersji. Tamten znalazł się w moich ulubieńcach i ten również potwierdził moją opinię o tych właśnie żelach. Polecam dla osób młodych, z niewielkimi problemami pod oczami. Żel łanie nawilża i koi okolicę pod oczami. Używam go zarówno na noc, jak i na noc. Po skończeniu chętnie wypróbuję czegoś innego. Myślałam, żeby pozostać przy Flos-Leku, ale zamiast żelu kupić krem pod oczy. 

Maseczki do twarzy


Tutaj bywa różnie, w zależności od potrzeb mojej skóry. Są to maseczki różnego rodzaju i z różnych firm. W zależności od potrzeb mogą to być maseczki nawilżające, oczyszczające, regenerujące itp. Najczęściej używam maseczek z Ziaji i Bingospa (recenzja maseczek z Bingospa). W ostatnim czasie sięgam zazwyczaj po maseczki z zaiji nawilżające, anty stres i regenerujące  a rzadziej po oczyszczające, ze względu właśnie na łuszczenie się mojej skóry.
Usta

Może nie do końca zalicza się do pielęgnacji twarzy, ale dorzucam tutaj również pielęgnację ust.


  • Nivea Lip Butter- do ust od dawna używam masełko z nivea, które jest genialne i jest to mój wielki ulubieniec. Obecnie mam wersję malinową, ale w zapasie już czeka wersja karmelowa. Póki co nie zamierzam zamieniać tego produktu na nic innego. Świetnie nawilża moje usta i pomaga w momencie, gdy są popękane. Nie raz mi bardzo pomogło. Używam rano, w ciągu dnia i grubszą warstwą na noc. Po prostu świetny produkt, więc jeżeli jeszcze nie miałyście okazji używać to polecam wypróbować. Jedynym minusem jest opakowanie, które jest ładne i ma przypominać mały krem nivea, ale jest bardzo niehigieniczne bo trzeba w nim grzebać palcami. Dlatego poza domem zazwyczaj używam pomadek w sztyfcie.  
Zdenkowane i wyrzucone we wrześniu oraz podziękowanie

Zdenkowane i wyrzucone we wrześniu oraz podziękowanie

Na początku chciałabym Wam wszystkim podziękować bo dobiłam właśnie do 200 obserwatorów. Do tego dochodzi 77 obserwatorów Google +.
A to wszystko w zaledwie 6 miesięcy !!!

Od tego czasu na blogu ukazało się 81 postów, blog został wyświetlony ponad 25 000 razy a razem napisaliśmy 2612 komentarzy.

Dziękuję, że jesteście ze mną, że jest Was coraz więcej i cały czas komentujecie i czytacie moje posty. Daje mit o dużo satysfakcji i radości. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie Was coraz więcej :)

DZIĘKUJĘ !!!!!!

***

Przejdźmy do notki. Dzisiaj oprócz zużytych produktów pokażę wam również produkty, które wyrzuciłam lub po prostu oddałam mojej mamie po ostatnich kosmetycznych porządkach. 
Niestety podczas porządków wyrzuciłam kilka zużytych produktów do kosza zamiast wrzucić je do produktów na denko, dlatego nie mam ich zdjęć, ale wspomnę o nich podczas postu. 


Jak widzicie tym razem zebrało się kilka kremów do twarzy. Głównie były to końcówki kremów, których nie pokończyłam i teraz po prostu postanowiłam je zużyć i w końcu wyrzucić, żeby nie zajmowały mi dłużej miejsca.


Bale żel pod prysznic- o tym produkcie nie muszę dużo mówić, jest to kolejny żel z tej firmy, który zużyłam. Żele te ślicznie pachną, są wydajne, nie wysuszają i nie podrażniają a do tego są bardzo tanie. Niestety słabo dostępne bo w DM lub poprzez internet.
Czy kupię ponownie ? Na pewno nie raz do niego wrócę (w zapasie mam jeszcze 2 buteleczki i jedną w trakcie używania)

Loreal Pure Zone 30 sec chrono clear, żel dogłębnie oczyszczający ze szczoteczką- kupiłam go ze względu na dołączoną szczoteczkę i powiem, że nie był najgorszy. Dosyć dobrze oczyszczał, plusem była właśnie ta szczoteczka, którą nawet sobie zostawiłam. Był bardzo wydajny i używałam go bardzo długo a końca nie było widać. Bardzo dobrze się pienił i nie wysuszał twarzy.
Czy kupię ponownie ? Nie wiem. Pod koniec miałam go już naprawdę dosyć dlatego na razie muszę od niego odpocząć (chociaż nie był to zły produkt)

Garnier Czysta Skóra Active krem przeciw niedoskonałościom- krem ładnie matował cerę, szybko się wchłaniał i dobrze sprawdzał się pod makijaż. Do plusów można jeszcze zaliczyć wygodne opakowanie z dozownikiem. Natomiast nie zauważyłam działania przeciw niedoskonałościom a jego minusem na pewno był okropny zapach i zawartość alkoholu.
Czy kupię ponownie ? Nie

Soraya 10 minut na... Perfekcyjne Oczyszczenie glinkowa maseczka do cery tłustej i mieszanej- jest to maseczka z glinką, która zasycha na twarzy. Bardzo dobrze oczyszcza, matuje, ładnie pachnie, ma fajną konsystencję oraz ładnie wyrównuje koloryt cery, która jest mniej zaczerwieniona. Minusów nie zauważyłam
Czy kupię ponownie ? Zdecydowanie tak


AA Cera Wrażliwa krem odżywczy- krem kupiłam jak miałam uczulenie i nie mogłam się niczym smarować a moja twarz była sucha, więc potrzebowałam jakiegoś kremu, który nie będzie mi dodatkowo jej podrażniał, będzie miał jak najmniejszy skład i będzie przeznaczony do cery wrażliwej. Odstawiłam go w momencie jak mi przeszła a wróciłam jak potrzebowałam czegoś nawilżającego na noc. Sprawdzał się dobrze jako lekki nawilżający krem na noc, nie zapychał i nie powodował większego przetłuszczania do tego był bardzo wydajny. 
Czy kupie ponownie ? Jeszcze nie wiem bo ciągle próbuję nowych rzeczy a ten jednak mi się znudził i końcówkę wsmarowałam w nogi :D

Nivea Pure& Natural regenerujący krem na noc (do każdego typu cery)- krem był beznadziejny. To nie był dobry pomysł z tym kremem. Krem strasznie zapychał, powodował jeszcze większe przetłuszczanie cery, był strasznie tłusty. Później używałam go tylko na szyję i dekolt oraz do dłoni. Do cery tłustej się nie nadaje
Czy kupię ponownie ? Na pewno nie

Effaclar k- w porównaniu do effaclar duo wypadł słabo. Początkowo nie widziałam żadnych efektów, potem stan mojej cery zaczął się pogarszać i do końca nie wiem czy to była sprawa tego kremu. Na pewno nie zauważyłam takich efektów jak przy effaclar duo, który według mnie był rewelacyjny (i czeka już na mnie jego kolejne opakowanie) i bardzo mi pomógł przy moich problemach z cerą a ten się u mnie nie sprawdził.
Wkrótce pojawi się jego dłuższa recenzja.
Czy kupie ponownie ? Nie, wolę effaclar duo


Garnier krem bb- ten krem, znalazł się w poście z bublami (TUTAJ)- jest za ciemny (pomimo najjaśniejszego koloru), słabo kryje i słabo matuje. Używałam go poprzez mieszanie z jaśniejszym podkładem. Nie polecam.
Czy do niego wrócę ? Nie (niestety mam jeszcze jedno opakowanie, które odstałam w prezencie)

Under 20 fluid matujący- to co mi się bardzo spodobało to grejpfrutowy zapach. Ładnie wyrównywał kolory cery, dobrze krył (chociaż nie mam dużych problemów z  cerą), nie zapychał, dobrze się utrzymywał, niestety słabo matował.
Czy kupię ponownie ? Chyba nie. Obecnie mam coś lepszego a poza tym ostatnio rzadko używam podkładów (jedynie w momencie gorszego stanu cery)

Manhattan Clearface puder- to jest moje drugie zużyte opakowanie tego pudru, świetny produkt, który delikatnie wyrównywał koloryt cery i lekko krył, dzięki czemu w momencie lepszego stanu cery nie musiałam używać podkładu a jedynie korektor i puder co dawało zdecydowanie ładniejszy i bardziej naturalny efekt. Do tego ładnie matuje, nie zapycha, jest mały i świetnie sprawdza się do torebki, żeby zawsze był blisko do wszelkich poprawek. Świetny produkt, polecam każdemu.
Czy kupię ponownie ? Pewnie kiedyś do niego wrócę. obecnie mam kilka innych pudrów.

Essence cień w kremie z limitowanej edycji- produkt już pozasychał i znajdują się jego resztki na dnie i na ściankach, które ciężko wydobyć, dlatego uważam go za wykończony i wyrzucam. Używałam go na całą powiekę do rozświetlenia. Dawał delikatny rozświetlający efekt i świetnie sprawdzał się pod cienie. Byłam z niego zadowolona. Niestety była to limitowana edycje, więc już do niego nie wrócę nawet jakbym chciała.

A poza tym zużyłam, ale niestety nie zrobiłam zdjęć:

  • eyeliner w pisaku Catrice- łatwo się nim robiło kreski, ale szybko wysechł i równie szybko rozwarstwiła się w nim końcówka, więc nie nadawał się do użytku. Nie kupie ponownie.
  • eyeliner w pisaku Essence- tutaj również fajnie malowało się kreski, ale to co  było najgorsze to fakt, że strasznie ciężko było go później zmyć. Trzeba było się z nim nieźle namęczyć. Ten produkt również był a moim poście o bublach. Nie polecam i nie kupię ponownie.
  • eyeliner Lovely long lasting- fajny pędzelek, niska cena, łatwa aplikacja, szybko zasychał na powiece. Nie wrócę do niego ponownie, ponieważ wolę eyelinery żelowe.
  • tusz Maybelline one by one- na moich rzęsach sprawdza się większość tuszy i dla mnie najważniejsze jest to, żeby tusz się nie osypywał i długo na nich trzymał. Tusz ma dużą silikonową szczoteczkę (dla niektórych to może być minus), u mnie dobrze wydłużał, pogrubiał i podkręcał rzęsy (chociaż mam dosyć długie i ładne rzęsy i większość tuszy się u mnie sprawdza). Długo się trzymał i nie osypywał się Polecam. Chociaż mim obecnym faworytem wśród tuszy jest tusz z lovely.
  • tusz Essence 2 in 1- o ile pierwszy krok dawał bardzo delikatny i naturalny efekt (bardzo fajnie sprawdzał się na dolnych rzęsach) to krok drugi z grubszą szczoteczką nabierał zdecydowanie za dużo produktu, szczotka była za gruba i trzeba było uważać, żeby nie posklejać sobie rzęs co  było przy nim bardzo prawdopodobne. Plusem było to, że długo się utrzymywał i nie osypywał. Niestety nie wrócę do niego ponownie.



WYRZUCONE I ODDANE 

Poniżej przedstawione są produkty, które się u mnie nie sprawdziły lub po prostu ich nie używałam. Część wyrzucę a część oddam mojej mamie



  • Under 20 wow energy nawilżający krem do twarzy z efektem stopniowego opalanie- po prostu prawie go nie używałam i nie jestem w stanie o nim dużo powiedzieć
  • Farmona krem normalizujący na noc- okropnie pachnie i w ogóle nic dobrego nie robi z moją cerą, jest fatalny i nie zamierzam się z nim dłużej męczyć
  • Cienie essence- słabo się utrzymują, a poza tym od dawna ich nie używam, kolory mi się już nie podobają a dodatkowo są słabej jakości (słabo się utrzymują, rolują)
  • Cienie Miss Sporty- te kolory mi się nie podobają, słabo je widać na powiece (trzeba użyć bazy lub białej kredki) i słabo się utrzymują. Od dawna ich nie używałam 
  • Cień w kremie essence- ten cień bardzo lubię, ale po prostu zdublował mi się kolor 
  • Garnier Roll On- również był w  bublach, ma okropny kolor, słabo kryje i praktycznie leżał i się kurzył
  • Essence podkład- kolor za ciemny, więc leżał nieużywany, produkt ten jest już niedostępny w sprzedaży
  • Rimmel podkład w musie- tutaj również wzięłam za ciemny kolor, więc oddałam go mamie
  • Balsam do ust- słaby produkt, słabo nawilżał i miał okropny zapach/smak, zdecydowanie wolę masełko z nivea
Wyrzuciłam również błyszczyk z zimowej edycji limitowanej essence, którego zabrakło na zdjęciach. Wzięła go moja mama. Był to zwykły przezroczysty błyszczyk delikatnie połyskujący.

Kolejną rzeczą, którą wyrzuciłam był krem z Nivea nawilżająco- matujący recenzja TUTAJ. Jak wiecie krem się u mnie nie sprawdził i nie chciałam się nim dłużej katować.


W końcu dobrnęłam do końca tej notki. Mam nadzieję, że przeczytaliście ją do końca.
Używałyście któregoś z tych produktów ? Jakie Wy macie o nich zdanie ?
Projekt denko #2

Projekt denko #2

Ostatnio mam mało czasu na pisanie. Jest taka ładna pogoda, że szkoda siedzieć w domu a wieczorem nic mi się już nie chce a do tego nie ma światło do robienia zdjęć :) 

Zapraszam was na drugi  projekt denko. Oto produkty zużyte od połowy czerwca. Zdjęcia wyszły trochę ciemne, ale mam nadzieję, że nie będzie wam to przeszkadzać.

Copyright © 2014 Moja Kosmetyczna Pasja , Blogger