A może tak migdałki w delikatnych kolorach ?

A może tak migdałki w delikatnych kolorach ?

Kolejny już post z paznokciowej serii :D Ostatnio pochłonęła mnie stylizacja paznokci stąd też kolejny pod rząd post z paznokciami.

Myśląc o swoich nowych paznokciach naszła mnie ochota na zmianę kształtu na migdałki. Postanowiłam spełnić swoją wizję i się zakochałam. Chyba zostanę przy migdałkach na dłużej.

Tutaj postawiłam na migdałki w delikatnych, jasnych kolorach. Mi się efekt bardzo podoba, chociaż wiem, ze jeszcze dużo pracy i nauki przede mną, aby dojść do perfekcji.

Jak Wam się podoba ?



Paznokcie żelowe w kolorze czerni, bieli i różu :)

Paznokcie żelowe w kolorze czerni, bieli i różu :)

Zgodnie z obietnicą czas na kolejne paznokcie w moim wykonaniu :)


Ostatnio strasznie podobają mi się połączenia białego i czarnego z jakimś kolorkiem.
Obecnie moje paznokcie wyglądają tak, czyli bardzo podobnie do tych poprzednich. Tym razem postawiłam na bardziej brokatową czerń zamiast metalicznej, a zamiast koloru miętowego wybrałam delikatny róż. Na biały dodatkowo położyłam taką błyszczącą mgiełkę, czego niestety na zdjęciu nie widać, ale daje ładny, połyskujący efekt. Do tego delikatna naklejka wodna. 
Nic skomplikowanego, ale efekt bardzo mi się podoba.

Lubię takie kolorystyczne połączenia :) Zawsze to ciekawiej niż wszystkie w jednym kolorze :D


Jak Wam się podoba ?
Paznokcie żelowe w kolorystyce czerni, bieli i mięty

Paznokcie żelowe w kolorystyce czerni, bieli i mięty

Po przerwie czas na nowy post. Ostatnio staram się ćwiczyć i doskonalić umiejętności stylizacji paznokci żelem, dlatego stwierdziłam, że będzie to fajny temat na bloga. Będę Wam pokazywać kolejne stylizacje i zdobienia. Pojawi się więcej tematów i zdjęć paznokciowych :)

Przy okazji pisania postów na blogu będę mogła w ten sposób zacząć tworzyć takie swoje paznokciowe portfolio. Czyli dwie korzyści za jednym razem :)

Na komputerze mam już przygotowane 3 ostatnie moje prace. Wszystkie zdobienia gościły na moich paznokciach i są oczywiście wykonane żelami.

Dzisiaj przedstawię wam pierwszą stylizację. Paznokcie te były ze mną do wczoraj. A jeszcze w tym tygodniu pojawi się kolejna.


Jak Wam się podobają ? Ciągle się uczę, ale jak wiadomo praktyka czyni mistrza. Dlatego proszę o wyrozumiałość :)


PS. Wiem, że już kilka razy obiecywałam, że wrócę do regularnego pisania, a później nic z tego nie wychodziło, dlatego teraz nie chcę niczego obiecywać. Jednym z moich postanowień noworocznych było wrócenie w styczniu do regularnego pisania. Mam teraz w sobie ogromny zapał do pisania i chyba ta chwila kryzysu w blogowaniu i braku natchnienia minęła. Do tego będę miała więcej czasu, więc myślę, że tym razem mi się uda.  Dzisiaj zamieszczam pierwszy posta, jeszcze w tym tygodniu kolejny, dlatego mam nadzieję, że w końcu mój blog odżyje. To jest mój cel na ten rok :)

Do zobaczenia wkrótce !!


Bioderma Sebium Global

Bioderma Sebium Global

Obiecywałam sobie, że już zacznę regularnie pisać, a wyszło jak zawsze. No może teraz się uda, mam już porobione mnóstwo zdjęć i coraz więcej pomysłów, teraz tylko zmobilizować się do pisania. 

U mnie ostatnio zmiany na tle zawodowym i udało mi się załapać do salonu kosmetycznego, na razie na pół etatu na okres próbny, ale bardzo się z tego cieszę. Mam okazję dużo się nauczyć i zdobyć potrzebne doświadczenie. Codziennie się uczę i zdobywam doświadczenie. Wiem, że to jest to co chcę robić w przyszłości. Zaczęłam też naukę na kierunku technik masażysta. Wszystko zmierza w dobrą stronę... Teraz jeszcze zadbać o bloga...

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kremu Bioderma Sebium Global do cery trądzikowej



Krem znajduje się w białym opakowaniu z zielonymi elementami. Opakowanie ma pojemność 30ml, nakrętka jest odkręcana i zawiera wygodny dozownik (jeżeli tak to mogę nazwać). 

Cena to ok. 48zł poza promocją bo można go dostać dużo taniej. Jest to krem apteczny tzw. dermokosmetyk, więc cena nie jest moim zdaniem wygórowana. Uważam, ze Bioderma ma dosyć przystępne ceny, a w promocji można dostać je w okazyjnych cenach.

Krem posiada bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania i delikatny zapach, który nie wiem czemu kojarzy mi się z zapachem jakiegoś męskiego kosmetyku. 


Poniżej możecie zapoznać się z obietnicami producenta i składem tego kremu:



A teraz czas na najważniejsze. Jak krem działa i jak jego działanie pokrywa się z obietnicami producenta ?

Jak już wcześniej wspomniałam ma lekką konsystencję, dobrze i szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy na twarzy, nie roluje, opakowanie jest wygodne w użytkowaniu i fajnie się aplikuje krem. Używam go dosyć regularnie od 1,5 miesiąca i mam go jeszcze sporo, więc mogę stwierdzić, że jest to produkt wydajny. Dzięki swojej konsystencji świetnie się sprawdza pod makijaż za co daję mu duży plus. Nie wysusza ani nie zapycha cery. Jeżeli chodzi o jego działanie matujące to owszem matuje, ale nie na długo. Niestety ja mam bardzo tłustą cerę i chyba nie znalazłam sposobu, aby była matowa przez cały dzień, więc zawsze muszę mieć przy sobie bibułki matujące i puder bo po jakimś czasie zaczynam się strasznie błyszczeć. I ten produkt tego problemu nie załatwił, ani nie zmniejszył, tak jak moja cera się przetłuszczała, tak samo przetłuszcza się w tym momencie. Natomiast poprawił koloryt mojej cery i zmniejszył zaczerwienienia. Działanie na niedoskonałości i rozszerzone pory oceniam dosyć przeciętnie, trochę pod tym względem poprawił stan mojej cery, ale bez efektu "wow". Nawilżenia nie zauważyłam, dlatego na noc stosowałam jakiś kremik nawilżający. 


Podsumowanie:

Mimo wszystko uważam ten krem za przyzwoity. W regularnej cenie bym go nie kupiła, ale w promocji można się na niego skusić. Warto sprawdzić jak się u was sprawdzi. Każda cera inaczej reaguje i każdy ma inne wymagania oraz spostrzeżenia. Ja uwielbiam go pod makijaż i chociaż cudów nie czyni to z przyjemnością go stosuję m.in jako bazę pod makijaż.  

Wrześniowe pudełko beGLOSSY.

Wrześniowe pudełko beGLOSSY.

Po dość długiej przerwie postanowiłam w końcu wziąć się za mojego bloga, którego strasznie zaniedbałam. Ostatnio dużo się w moim życiu działo, więc nie miałam ani czasu, ani niestety chęci i motywacji do prowadzenia bloga. Teraz mam nadzieję uda mi się powrócić do regularnego, systematycznego pisania na blogu.

Dzisiaj będzie o beGLOSSY. Dosłownie niedawno był u mnie kurier, którego nie mogłam się cały dzień doczekać, żeby poznać w końcu zawartość pudełeczka z tego miesiąca. Nie jest to moje pierwsze pudełko, ponieważ do subskrypcji dołączyłam już w zeszłym miesiącu, a także zakupiłam edycję specjalną wSPAniale :)

A tak oto prezentuje się zawartość mojego pudełeczka. Dodam, że trafiła do mnie wersja b. 





1. Bee Pure serum na jadzie pszczelim- z aktywnym nowozelandzkim miodem Manuka UMF 20+ i peptydami oraz 24-karatowym złotem, które nadaje gładkość i odświeża skórę. Jest to próbka o zawartości 3ml, a pełnowymiarowy produkt (30ml) kosztuje 209zł.

Przyznam, że jestem ciekawa tego produktu, chociaż to tylko próbka to fajnie, że będę miała okazję wypróbowania. Zwłaszcza, że to dość drogi kosmetyk, na który sama pewnie bym nie zdecydowała. Na początek pewnie wykonam próbę uczuleniową, żeby nie okazało się, że mam uczulenie na jad pszczeli. Produkt i firma wcześniej dla mnie nieznana, tym bardziej się cieszę.

2. Benefit it's potent!-  rozświetlający krem pod oczy, który likwiduje cienie pod oczami i fantastycznie nawilża. Odpowiedni dla każdego rodzaju skóry. Próbka 3g. Pełnowymiarowy produkt o pojemności 14g kosztuje 129zł

Za ten produkt duuuuży plus. To chyba cieszy mnie najbardziej, ale o tym wiedziałam już od kilku dni bo beGLOSSY zdradziło ten sekrecik już wcześniej. Cieszę się, że mam okazję wypróbowania czegoś z Benefitu, znowu produkt, którego na razie pewnie sama nie kupię. Strasznie jestem ciekawa jego działania. 

3. Isis Pharma- peeling kosmetyczny z kwasem glikolowym (12%), który poprawia wygląd skóry, zwiększa jej elastyczność i napięcie. Usuwa przebarwienia oraz stymuluje syntezę kolagenu. Znowu próbka (5ml), a pełnowymiarowy produkt (30ml) kosztuje 85zł. 

Kolejna próbka. Szkoda, że pojemność nie jest trochę większa bo wystarczy zaledwie na 2-3 użycia, a zalecana jest przynajmniej kilkunastodniowa kuracja. Ale zobaczymy jak się sprawdzi po tych dwóch użyciach. Firma również przeze mnie nie znana, więc fajnie, ze mogę poznać coś nowego. 

4. Pantene Pro-V błyskawiczny tonik wzmacniający- kuracja w postaci toniku bez spłukiwania dodatkowo wzmacnia włosy, chroni je przed wypadaniem oraz zwiększa objętość nawet o 40%. Zawiera witaminę B3 i prowitaminę B5, które wnikają głęboko do wnętrza włosów. Jest to pełnowymiarowy produkt (95ml), a jego cena to ok. 21,99.

Produkt typowo drogeryjny, ale mimo wszystko ciekawa jestem jak się u mnie sprawdzi. Ostatnio znowu strasznie wypadają mi włosy, więc może przyda się trochę wzmocnienia i to mi pomoże. Jednak uważam, że mimo wszystko produkty drogeryjne nie powinny się tu znajdować. Ale akurat to mi przypadło do gustu. 

5. Yves Rocher wydłużający tusz do rzęs 360 stopni (edycja specjalna)- czarny tusz do rzęs 360 stopni doskonale wydłuża i pokrywa kolorem 100% rzęs. Szczoteczka z elastomeru dokładnie je rozczesuje. Specjalna formuła zapewnia trwałość do 12 godzin!. Pełnowymiarowy produkt (8ml) w cenie 42 zł.

Jestem zdania, że tuszy nigdy nie za wiele :D W zapasie mam obecnie jeden, więc kolejny nie zaszkodzi,. A tusze zużywam jednak szybko bo to kosmetyk, który używam niemal codziennie. Zobaczę czy się z nim polubię. Sama pewnie bym go nie kupiła. 

6. Uriaga balsam do ciała- lekka konsystencja balsamu sprawia, że codzienna pielęgnacja skóry jest prawdziwą przyjemnością. Skóra staje się jedwabiście gładka i idealnie nawilżona oraz odżywiona. Jest to prezen, czyli produkt dodatkowy o pojemności 50ml, a pełnowymiarowe opakowanie (500ml) kosztuje 79,99. 

Z Uriage do tej pory miałam jedynie wodę termalną. Takie małe opakowanie z pewnością fajnie sprawdziłoby się na wyjazdach. Balsamów u mnie pod dostatkiem, ale chętnie przygarnę jeszcze jeden do przetestowania :D

Do tego były dołączone ulotki informacyjne, próbka kremu z Yves Rocher i kod -40% na wybrany kosmetyk Yves Rocher oraz kod -15 złna jedną z edycji specjalnych beGLOSSY.

I tak własnie przedstawia się wrześniowe pudełeczko. Podsumowując to jestem zadowolona i jeżeli miałabym ocenić dałabym mu 4+. Szkoda, że pojemności są takie małe, ale są to jednak dosyć drogie produkty oraz takie, po które sama bym nie sięgnęła, więc miło że mogę je przetestować. Niektóre mogłyby być troszkę większe. Taki mały minusik za ten Pantene bo niby mnie zaciekawił, ale chyba lepsze byłoby coś mniej drogeryjnego i ogólnodostępnego. 

Jak mówiłam nie było to moje pierwsze pudełko. Miałam też edycję wrześniową i edycję specjalną. Niestety nie pokazywałam tego na blogu z przyczyn zaniedbania bloga :D Na pewno w większości znacie jego zawartość, ale poniżej wkleję jeszcze zdjęcia obu pudełek już bez zagłębiania się w szczegóły. Oba mi się spodobały, ale zdecydowanie edycja specjalna była moim faworytem. A porównując sierpniowe i wrześniowe pudełko to zdecydowanie to wrześniowe spodobało mi się bardziej. 






Copyright © 2014 Moja Kosmetyczna Pasja , Blogger